niedziela, 20 maja 2012
さや侍 Saya-zamurai | Samuraj bez miecza | Scabbard Samurai
Reżyseria:
Hitoshi MATSUMOTO
Scenariusz:
Mitsuyoshi TAKASU, Tomoji HASEGAWA, Kôji EMA, Mitsuru KURAOTO, Itsuji ITAO, Hitoshi MATSUMOTO
Obsada:
Takaaki NOMI (Kanjuro Nomi), Sea KUMADA (Tae), Ryou (Oryuu), Rolly (Pakyun), FUKKIN Zen-Nosuke (Gori Gori), Itsuji ITAO (Kuranosuke), Tokio EMOTO (Heikichi), Jun KUNIMURA (władca klanu)
Produkcja: Japonia, 2010
Czas trwania: 103 min.
**********************************************************************************************************************
Tym razem mam przyjemność zapowiedzieć "występ" gościnny - Radosław pragnie się podzielić się z nami swoją recenzją tego dość nietypowego filmu samurajskiego...
**********************************************************************************************************************
Muszę przyznać, że do tego filmu podchodziłem z pewną nieśmiałością - i to od samego początku ... No bo jak to możliwe? Film niby samurajski, a bez krwawych jatek i żadnego w nim nawet pojedynku? A do tego jeszcze komedia? Nie..! Coś takiego nie mogło chyba się udać...
Reżyser tego filmu, Hitoshi Matsumoto, znany jest w Japonii głównie z komediowego TV show - coś a'la nasz Szymon Majewski - choć ma on w swoim dorobku również dzieła fabularne, komedię sci-fi Big Man Japan (2007) i komedię fantasy Symbol (2009). Do trzeciego ze swoich filmów Matsumoto zaprosił Takaaki'ego Nomi, jednego z aktorów prowadzonego przez siebie TV show, który do głównej roli w tego rodzaju produkcji nadawał się idealnie - głównie ze względu na mimikę twarzy i dziwaczny, wręcz patetyczny wygląd.
Historia wydaje się być prosta - oto stary samuraj, ojciec kilkuletniej dziewczynki, postanowił po śmierci swojej żony wyrzec się miecza i opuścić swój klan, co było traktowane jako ciężkie przestępstwo, zagrożone karą śmierci. Niestety, uciekinier zostaje złapany, jednak może uniknąć tej kary, jeśli wykona proste z pozoru zadanie: musi sprawić, by synek władcy klanu, posmutniały po śmierci swej matki, choć raz się uśmiechnął. Skazaniec ma na to 30 dni, a każdy dzień to jedna próba... Zadanie wydaje się banalne, ale co, jeśli mu się to nie uda - tak jak kilkunastu poprzednim ...?
Matsumoto korzysta z talentu i groteskowego wyglądu Nomiego w pełni, eksploatując go aż do bólu. Niektóre pomysły są naprawdę śmieszne (choć niektóre może śmieszą tylko Japończyków ?) ... od dawna wiadomo, że każda nacja ma specyficzne poczucie humoru. Moim zdaniem pewne sceny są też zbyt długie, gdzieniegdzie brakuje dynamiki, jednak nie przeszkadza to w śledzeniu ciekawej historii.
Niesamowitą rolę odegrała mała aktoreczka, Sea Kumada, w roli Tae, córki filmowego samuraja-pacyfisty. Śmiało można powiedzieć, że ta śliczna dziewczynka "ukradła" film tytułowemu bohaterowi, samurajowi Kanjuro. W każdej scenie jest ona autentyczna, gra całą sobą tak, że chciałoby się z nią pobawić, a najlepiej przytulić i pomóc w rozwiązaniu problemu. Mimo że czasami bywa nieznośna (podobnie jak inne córki dla swoich tatusiów), jednak w gruncie rzeczy bardzo go kocha i zapewne zrobiłaby wszystko, by tylko ojca uratować...
Pomysł był prosty: pokazać 30 prób, stopniowo zwiększając ich kaliber, aby utrzymać historię ciekawą do samego końca. Trzeba przyznać, że w pewnym momencie zaczyna to być nużące - może na skutek postawy głównego bohatera, pełnej rezygnacji? Wkrótce jednak to wrażenie okazuje się mylące: z coraz większą uwagą zaczynamy obserwować jego niesamowitą determinację i poświęcenie (np. ta scena, w której stara się pokonać różne przeszkody by dostarczyć swemu panu luksusowe ciastko). Ciekawe jest i to, że mimo przyjętej konwencji komediowej, udało się reżyserowi zbudować rosnące napięcie, dzięki czemu widz przeżywa emocje samego końca.
Jest to film o miłości, oddaniu i honorze, piękny i wzruszający do samego końca. Może trudno uwierzyć, ale oglądając tę komedię można się popłakać... Polecam więc gorąco!
Radosław
Oficjalna strona filmu
Napisy polskie:
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
POSKARAMIANIE SAMURAJÓW - według Eiko Ikegami
Poskromienie samurajów. Honorowy indywidualizm i kształtowanie się nowożytnej Japonii
Autorka: Eiko Ikegami (profesor z Yale University)
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Oprawa miękka, stron 430
ISBN: 978-83-233-3032-5
The Taming of the Samurai. Honorific Individualism and the Making of Modern Japan
Harvard University Press
ISBN: 978-0674868090
Nie opisuję zawartości tej książki, bo sam jej tytuł i podtytuł z grubsza to określa - z opisami można się również zapoznać na stronach, do których prowadzą powyższe linki.
Od siebie dodam jedynie, że stanowi ona znakomite uzupełnienie popularnych podręczników historii, dzięki dokładnemu opisowi roli, jaką w dziejach Japonii tego kraju odegrała warstwa wojowników samurajskich. Autorka doskonale wyjaśnia, jak ta rola zmieniała się historycznie - a nawet to, co do dziś z tego pozostało.
Książkę tę właśnie kupiłem, jednak jeszcze jej nie czytałem ... kilka dni musi upłynąć, zanim do mnie dotrze, z Polski do Irlandii ...
Dlaczego więc już teraz o niej piszę i jak w ogóle śmiem polecać ją komukolwiek ?
Otóż ... książkę tę mam już od dawna, tyle że w oryginale - i wyznaję, że należy ona do moich ulubionych w tym temacie. Wracam do niej bardzo często, zwłaszcza podczas opracowywania własnych publikacji. Nie tylko dlatego, że zawiera ogromną ilość informacji, i że można polegać na zawartym w niej materiale (takich książek jest przecież całkiem sporo!), lecz przede wszystkim ze względu na ciekawy i przystępny sposób prezentowania zagadnień, nawet tych najbardziej skomplikowanych...
Ucieszyłem się zatem bardzo, kiedy tylko się dowiedziałem, że została przetłumaczona na język polski, dzięki czemu będzie teraz dostępna dla szerszych kręgów czytelników w naszym kraju. Również dlatego, że teraz będę mógł (ze spokojnym sumieniem!) odsyłać właśnie do niej czytelników swojego blogu, czy innych publikacji :)
Książkę tę więc polecam każdemu, kto tylko interesuje się historią Japonii i jej tradycyjną kulturą - również fanom filmów samurajskich, które na swój obrazowy sposób sprawy te ilustrują. Książka ta może stanowić doskonałe uzupełnienie kina jidaigeki - jako że potrafi dobrze wyjaśnić to, co w nim się pokazuje.
A co do innych książek, to zapraszam na swoją półkę w Anobii ...
Autorka: Eiko Ikegami (profesor z Yale University)
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Oprawa miękka, stron 430
ISBN: 978-83-233-3032-5
The Taming of the Samurai. Honorific Individualism and the Making of Modern Japan
Harvard University Press
ISBN: 978-0674868090
Nie opisuję zawartości tej książki, bo sam jej tytuł i podtytuł z grubsza to określa - z opisami można się również zapoznać na stronach, do których prowadzą powyższe linki.
Od siebie dodam jedynie, że stanowi ona znakomite uzupełnienie popularnych podręczników historii, dzięki dokładnemu opisowi roli, jaką w dziejach Japonii tego kraju odegrała warstwa wojowników samurajskich. Autorka doskonale wyjaśnia, jak ta rola zmieniała się historycznie - a nawet to, co do dziś z tego pozostało.
Książkę tę właśnie kupiłem, jednak jeszcze jej nie czytałem ... kilka dni musi upłynąć, zanim do mnie dotrze, z Polski do Irlandii ...
Dlaczego więc już teraz o niej piszę i jak w ogóle śmiem polecać ją komukolwiek ?
Otóż ... książkę tę mam już od dawna, tyle że w oryginale - i wyznaję, że należy ona do moich ulubionych w tym temacie. Wracam do niej bardzo często, zwłaszcza podczas opracowywania własnych publikacji. Nie tylko dlatego, że zawiera ogromną ilość informacji, i że można polegać na zawartym w niej materiale (takich książek jest przecież całkiem sporo!), lecz przede wszystkim ze względu na ciekawy i przystępny sposób prezentowania zagadnień, nawet tych najbardziej skomplikowanych...
Ucieszyłem się zatem bardzo, kiedy tylko się dowiedziałem, że została przetłumaczona na język polski, dzięki czemu będzie teraz dostępna dla szerszych kręgów czytelników w naszym kraju. Również dlatego, że teraz będę mógł (ze spokojnym sumieniem!) odsyłać właśnie do niej czytelników swojego blogu, czy innych publikacji :)
Książkę tę więc polecam każdemu, kto tylko interesuje się historią Japonii i jej tradycyjną kulturą - również fanom filmów samurajskich, które na swój obrazowy sposób sprawy te ilustrują. Książka ta może stanowić doskonałe uzupełnienie kina jidaigeki - jako że potrafi dobrze wyjaśnić to, co w nim się pokazuje.
A co do innych książek, to zapraszam na swoją półkę w Anobii ...
piątek, 30 marca 2012
KATAOKA CHIEZŌ – „ojciec chrzestny” kina samurajskiego
Urodzony 30 marca 1903 roku, zmarł niemal dokładnie 80 lat później – 31 marca 1983. Jego prawdziwe imię i nazwisko to Masayoshi Ueki, natomiast Chiezō KATAOKA to jego pseudonim artystyczny, którego japońska pisownia wygląda następująco: 片岡千恵蔵
Chiezō KATAOKA to japoński aktor i producent filmowy, którego 50-letni dorobek artystyczny stanowi ponad 300 filmów. W większości są to filmy jidaigeki, głównie samurajskie. Nie chodzi jednak o ich ilość, a raczej o znaczenie, jakie filmy z udziałem Kataoki miały dla rozwoju gatunku tego gatunku, gdyż jego filmowe dokonania wywarły znaczący wpływ zarówno na treść, jak i formę japońskich filmów historycznych - przez bardzo długi okres czasu, bo począwszy od lat 30-tych, aż po lata 70-te XX wieku.
Chiezō wychowywał się w Tokio, gdzie już jako dziecko praktykował w grupie teatralnej kabuki. Karierę w filmie rozpoczął w roku 1927, w wytwórni Makino Film Productions, jednak wkrótce utworzył własne niezależne studio Chiezō Productions - bowiem zamierzał nie tylko grać w filmach, ale również mieć wpływ na ich kształt artystyczny oraz przesłanie, daleko wykraczające poza dostarczanie prostej rozrywki. W tym celu znacznie wzbogacił repertuar granych przez siebie postaci: nie ograniczał się do klasycznych „samurajów-wojowników”, ani do „samurajów-sztywniaków”, czyli możnowładców i różnych oficjeli, lecz poszerzył tę gamę o typ „samurajów-wieśniaków”, „samurajów-przebierańców” (np. w roli detektywów lub zamaskowanych mścicieli), wynędzniałych i cynicznych roninów. Kataoka grał również postacie wywodzące się z innych klas społecznych, np. zbuntowanych chłopów (np. Chuji Kunisada), nonszalanckich gangsterów yakuza (np. Jirochō no Fuji), a nawet pospolitych włóczęgów. Kreowanym przez siebie postaciom nadawał bardziej „ludzki” wymiar, przydając im cechy tak „pospolite”, jak nieporadność czy nieudolność, podstępność czy przebiegłość, poczucie strachu czy beztroskiego humoru itp.
Wymowa filmów Kataoki ma często zacięcie krytyczno-satyryczne, choć nie wahał się nawet ocierać o lirykę i sentymentalizm; eksperymentował również z samurajskim filmem … muzycznym (The Singing Lovebirds, 1939).
Wytwórnia filmowa Kataoki działała samodzielnie do roku 1937, kiedy stała się częścią innej, większej, Nikkatsu. U niego rozpoczynali swoją karierę tacy reżyserzy jak Hiroshi INAGAKI i Mansaku ITAMI. Niestety, większość filmów zrealizowanych przez ten nowatorski team twórczy przed rokiem 1945, nie przetrwała zawieruchy wojennej lub została zniszczona później, przez amerykańskich cenzorów okupacyjnych. Ocalały nieliczne ich dzieła, jednak pozostała ich większość jest znana wyłącznie z tytułów i relacji, a niektóre z ocalałych fragmentów.
Wybrane filmy, charakterystyczne dla tego okresu:
(1931) 瞼の母 Banba no Chutarō: Mabuta no haha | In Search of Mother a.k.a. Memories of Mother (Hiroshi INAGAKI)
(1932) 旅は青空 Tabi wa aozora | Travels under the Blue Sky (Hiroshi INAGAKI)
(1932) 国士無双 Kokushi musō | The Peerless Patriot (Mansaku ITAMI)
(1936) 赤西蠣太 Akanishi Kakita | Capricious Young Man (Mansaku ITAMI)
(1939) 鴛鴦歌合戦 Oshidori utagassen | Singing Lovebirds a.k.a. Samurai Musical (Masahiro MAKINO)
(1942) 維新の曲 Ishin no kyoku | lit.: Restoration Song (Kiyohiko USHIHARA)
(1942) 独眼龍政宗 Doku-ganryu Masamune | Hawk of the North (Hiroshi INAGAKI)
(1944) 土俵祭 Dohyo matsuri | Sumo Festival (Santaro MARUNE)
(1939 - reż. Masahiro MAKINO)
鴛鴦歌合戦
Oshidori utagassen
Singing Lovebirds a.k.a. Samurai Musical
(1944 - reż. Santaro MARUNE)
土俵祭
Dohyo matsuri
Sumo Festival
Natychmiast po zniesieniu amerykańskiego zakazu produkcji filmów samurajskich, Chiezō Kataoka przystąpił do nadrabiania zaległości w dziedzinie jidaigeki. W tym czasie był już nie tylko aktorem, ale zasiadał również w radzie programowej wytwórni Toei, specjalizującej się w filmach tego gatunku. Ponownie przywołano na ekran wielkie tematy, takie jak Chushingura (Akō rōshi), Daibosatsu tōge (Souls in the Moolight), krwawe rozrachunki z okresu Bakumatsu (korpus Shinsengumi). Reżyserzy tworzyli nowe filmowe wzorce tych wydarzeń, a Kataoka wizerunki postaci biorących w nich udział. Wszystko to było później wielokrotnie powielane przez innych twórców filmów jidaigeki.
W latach 50-tych, już jako aktor w pełni dojrzały, Chiezō Kataoka owocnie współpracował z reżyserami Tomu UCHIDĄ i Eiichi KUDŌ, realizując z nimi kilkanaście niezapomnianych filmów.
(1950) 俺は用心棒 Ore wa yojinbō | I Am a Bodyguard (Hiroshi INAGAKI)
(1950) 千石纏 Sengoku matoi | (Masahiro MAKINO)
(1951) 八つ墓村 Yatsu haka-mura (Sadaji MATSUDA)
(1952) 赤穂城 Akō-jō (Ryo HAGIWARA)
(1952) 続赤穂城 Zoku Akō-jō (Ryo HAGIWARA)
(1953) 宮本武蔵 金剛院の決闘 Miyamoto Musashi - Kongoin no kettō (Daisuke ITO)
(1953) 女間者秘聞 赤穂浪士 Onna kanja hibun: Akō rōshi (Yasushi SASAKI)
(1953) 大菩薩峠 甲賀一刀流の巻 Daibosatsu Tōge (Kunio WATANABE)
(1953) 大菩薩峠 第二部 壬生と島原の巻 三輪神杉の巻 Daibosatsu Tōge - Dai-ni-bu: Mibu to Shimabara no maki; Miwa kamisugi no maki (Kunio WATANABE)
(1953) 大菩薩峠 第三部 竜神の巻 間の山の巻 Daibosatsu Tōge - Dai-san-bu: Ryûjin no maki; Ai no yama no maki (Kunio WATANABE)
(1954) 新選組鬼隊長 Shinsengumi oni-taichō | The Last of Samurai (Toshikazu KŌNO)
(1955) 血槍富士 Chiyari Fuji | Bloody Spear at Mount Fuji (Tomu UCHIDA)
(1956) 赤穂浪士 天の巻 地の巻 Akō Rōshi: Ten no Maki, Chi no Maki (Sadatsugu MATSUDA)
(1956) 三っ首塔 Mitsu-kubi-tō| Three Heads Tower (Tsuneo KOBAYASHI)
(1956) 逆襲獄門砦 Gyakushu gokumon tōride | Rebellion from Below (Tomu UCHIDA)
(1957) 大菩薩峠 Dai-bosatsu tōge | Souls in the Moonlight 1 (Tomu UCHIDA)
(1958) 大菩薩峠 完結篇 Daibosatsu tōge - Dai ni bu | Souls in the Moonlight 2 (Tomu UCHIDA)
(1958) 紫頭巾 Murasaki zukin | The Though in a Purple Hood (Hideaki ONISHI)
(1958) 浅間の暴れん坊 Asama no abarenbō| Free Spirit of Asama (Toshikazu KŌNO)
(1959) 大菩薩峠 完結篇 Daibosatsu tôge - Kanketsu-hen | Souls in the Moonlight 3 (Tomu UCHIDA)
(1959) 血闘水滸伝 怒濤の対決 Kettō suikoden: Dotō no taiketsu | The River of Fury (Yasushi SASAKI)
(1959) 浪花の恋の物語 Naniwa no koi no monogatari | Chikamatsu’s Love in Osaka (Tomu UCHIDA)
(1959) 忠臣蔵 桜花の巻 菊花の巻 Chushingura: ouka no maki, kikka no maki | The Great Avengers (Sadatsugu MATSUDA)
(1959) 蜘蛛の巣屋敷 お役者文七捕物暦 Oyakusha Bunshichi Torimono Koyomi Kumo no Su Yashiki (Tadashi SAWASHIMA)
(1960) 酒と女と槍 Sake to onna to yari | The Master Spearman (Tomu UCHIDA)
(1960) 維新の篝火 Yoto monogatari: Hana no Yoshiwara hyaku-nin giri | Hero of the Red Light District (Tomu UCHIDA)
(1960) 壮烈新選組 幕末の動乱 Shoretsu shinsengumi - bakumatsu no doran (Yasushi SASAKI)
(1961) 赤穂浪士 Akō rōshi (Sadatsugu MATSUDA)
(1963) 地獄命令 Jigoku meirei | Orders from Hell (Shigehirō OZAWA)
(1963) 十三人の刺客 Jūsan-nin no shikaku | The Thirteen Assassins (Eiichi KUDŌ)
(1964) 大勝負 Dai satsujin | The Great Battle (Eiichi KUDŌ)
(1950 - reż. Hiroshi INAGAKI)
俺は用心棒
Ore wa yojinbō
I Am a Bodyguard
(1952 - reż. Ryō HAGIWARA)
赤穂城
Akō-jō
Castle of Revenge
(1954 - reż. Toshikazu KŌNO)
新選組鬼隊長
Shinsengumi oni-taichō
The Last of Samurai
(1953 - reż. Kunio WATANABE)
大菩薩峠
Daibosatsu tōge
大菩薩峠 第二部 壬生と島原の巻 三輪神杉の巻
Daibosatsu tôge - dai-ni-bu: Mibu to Shimabara no maki; miwa kamisugi no maki
大菩薩峠 第三部 竜神の巻 間の山の巻
Daibosatsu tôge - dai-san-bu: Ryûjin no maki; Ai no yama no maki
(1955 - reż. Tomu UCHIDA)
血槍富士
Chiyari Fuji
Bloody Spear at Mount Fuji
(1956 - reż. Tomu UCHIDA)
逆襲獄門砦
Gyakushu gokumon toride
Rebellion from Below
(1956 - reż. Sadatsugu MATSUDA)
赤穂浪士 天の巻 地の巻
Akō Rōshi: Ten no Maki, Chi no Maki
(1958 - reż. Hideaki ONISHI)
紫頭巾
Murasaki zukin
The Though in a Purple Hood
(1958 - reż. Toshikazu KŌNO)
浅間の暴れん坊
Asama no abarenbō
Free Spirit of Asama
(1959 - reż. Yasushi SASAKI)
血闘水滸伝 怒濤の対決
Kettō suikoden: Dotō no taiketsu
The River of Fury
(1957, 1958, 1959 - reż. Tomu UCHIDA)
大菩薩峠 Dai-bosatsu tōge | Souls in the Moonlight 1
大菩薩峠 完結篇 Daibosatsu tôge - Dai ni bu | Souls in the Moonlight 2
大菩薩峠 完結篇 Daibosatsu tôge - Kanketsu-hen | Souls in the Moonlight 3
(1959 - reż. Tomu UCHIDA)
浪花の恋の物語
Naniwa no koi no monogatari
Chikamatsu’s Love in Osaka
(1959 - reż. Sadatsugu MATSUDA)
忠臣蔵 桜花の巻 菊花の巻
Chushingura: ouka no maki, kikka no maki
The Great Avengers
(1960 - reż. Tomu UCHIDA)
酒と女と槍
Sake to onna to yari
The Master Spearman
(1960 - reż. Tomu UCHIDA)
維新の篝火
Yoto monogatari: Hana no Yoshiwara hyaku-nin giri
Hero of the Red Light District a.k.a. Killing in Yoshiwara
(1960 - reż. Yasushi SASAKI)
壮烈新選組 幕末の動乱
Shoretsu shinsengumi - bakumatsu no doran
(1961 - reż. Sadatsugu MATSUDA)
赤穂浪士
Akō rōshi
(1963 - reż. Eiichi KUDŌ)
十三人の刺客
Jūsan-nin no shikaku
The Thirteen Assassins
(1964 - reż. Eiichi KUDŌ)
大勝負
Dai satsujin
The Great Battle
W latach 1950-1962 Chiezō Kataoka przywołał na filmowy ekran legendarną postać Tōyama no Kin-san, wytatuowanego samuraja-detektywa, znanego wcześniej ze sztuk teatru kabuki.
Było to 17 pełnometrażowych produkcji dla wytwórni Toei. Oto wybrane filmy z tego cyklu:
(1955) 喧嘩奉行 Kenkabugyō (Yasushi SASAKI)
(1955) 荒獅子判官 Arajishi hangan (Yasushi SASAKI)
(1957) はやぶさ奉行 Tōyama no Kin-san: hayabusa bugyō | The Falcon Magistrate (Kinnosuke FUKADA)
(1958) 火の玉奉行 Tōyama no Kin-san: hinotama bugyō | Fireball Magistrate (Kinnosuke FUKADA)
(1959) 江戸っ子判官とふり袖小僧 Tōyama no Kin-san Edokko Hangan to Furisode Kozo | The Edo Official and Apprentice)
(1959) たつまき奉行 Tōyama no Kin-san: tatsumaki bugyō | Whirlwind Magistrate (Masahiro MAKINO)
(1960) 御存じいれずみ判官 Tōyama no Kin-san: Gozon-ji irezumi hangan | The Official with Tattoo (Yasushi SASAKI)
(1961) さいころ奉行 Tōyama no Kin-san: saikoro bugyō (Kōkichi UCHIDE)
(1962) さくら判官 Tōyama no Kin-san: sakura hangan | The Cherry Blossom Magistrate (Shigehiro OZAWA)
(1951 - reż. Masahiro MAKINO)
女賊と判官
Nyozoku to hangan
(1955 - reż. Yasushi SASAKI)
荒獅子判官
Arajishi hangan
(1955 - reż. Yasushi SASAKI)
喧嘩奉行
Kenkabugyō
(1957 - reż. Kinnosuke FUKADA)
海賊奉行
Kaizoku bugyō
(1960 - reż. Yasushi SASAKI)
御存じいれずみ判官
Tōyama no Kin-san: Gozon-ji irezumi hangan
The Official with Tattoo
(1961 - reż. Kōkichi UCHIDE)
さいころ奉行
Tōyama no Kin-san: saikoro bugyō
Od połowy lat 60-tych, w ostatnim już okresie swej działalności artystycznej, Kataoka odstąpił od kreowania wiodących ról w filmach, natomiast grając epizody wspomagał aktorów „samurajskich” młodszego pokolenia, takich jak Hashizo OKAWA, Hiroki MATSUKATA, Tomisaburo WAKAYAMA czy Kinnosuke NAKAMURA. Kilka filmów samurajskich z jego częściowym udziałem:
(1965) 宮本武蔵 巌流島の決斗 Miyamoto Musashi: Ganryû-jima no kettō (Tomu UCHIDA)
宮本武蔵 巌流島の決斗 [Miyamoto Musashi: Duel at Ganryu Isle]
(1969) 賞金稼ぎ Shōkin kasegi | Killer's Mission | Szpieg szoguna (Shigehirō OZAWA)
(1979) 真田幸村の謀略 Sanada Yukimura no bouryaku | Renegade Ninjas a.k.a. Shogun Assassins | Zabić szoguna! (Sadao NAKAJIMA)
(1965 - reż. Tomu UCHIDA)
宮本武蔵 巌流島の決斗
Miyamoto Musashi: Ganryū-jima no kettō
Miyamoto Musashi: Duel at Ganryu Isle
(1969 - reż. Shigehirō OZAWA)
賞金稼ぎ
Shōkin kasegi
Killer's Mission
Szpieg szoguna
(1979 - reż. Sadao NAKAJIMA)
真田幸村の謀略
Sanada Yukimura no bouryaku
Renegade Ninjas a.k.a. Shogun Assassins
Zabić szoguna!
***************************************************************************************
Pisząc ten artykuł wykorzystałem wiele informacji z materiału opublikowanego przez Paghat the Ratgirl dla Weird Wild Realm oraz z biografii zamieszczonej w anglojęzycznej wikipedii.
***************************************************************************************
Filmy z Chiezō Kataoka są raczej trudno dostępne, jednak przy odrobinie wysiłku można ich odnaleźć całkiem sporo:
• Trzyczęściowy cykl Dai-bosatsu tōge | Souls in the Moonlight 1-3 (Tomu UCHIDA) jest do nabycia w Samurai DVD
• W amerykańskim Amazonie są aktualnie dostępne 2 filmy z udziałem Kataoki:
The Godfather of Japan: Final Chapter (DVD) aka Japanese Godfather: Conclusion
oraz Renegade Ninjas [VHS]
• Poprzez Amazon niemiecki można nabyć film 13 Assassins - Das Original (OmU) w reżyserii Eiichi'ego KUDŌ. Film ten to pierwowzór z roku 1964, na bazie którego reżyser Takaashiego MIIKE, nakręcił niedawno własny film o takim samym tytule. Ten sam film, tyle że w wersji z napisami angielski, zapowiedziany jest przez Amazon amerykański w czerwcu 2012 13 Assassins (The Thirteen Assassins)
• Na Amazonie francuskim dostępnych jest 6 tytułów (z napisami francuskimi) – są to 3 filmy w reżyserii Tomu UCHIDY i 3 tytuły Eiichi'ego KUDŌ:
Meurtre à Yoshiwara / Le détroit de la faim / Le mont Fuji et la lance ensanglantée - Coffret 4 DVD
Eiichi Kudo : les treize tueurs / Le grand attentat / Les onze guerriers du devoir - Coffret 3 DVD
• Film „Zabić szoguna” z roku 1979 zostanie wkrótce wydany w Polsce – jest to jeden z ostatnich filmów z udziałem tego aktora
• Kilkadziesiąt filmów z udziałem Kataoki zostało wydanych na DVD w edycjach japońskich, (niestety, w większości bez jakichkolwiek napisów). Możliwe są do nabycia poprzez japoński Amazon oraz inne tamtejsze sklepy wysyłkowe, np.:
CDJAPAN - Chiezo Kataoka
YESASIA - Chiezo Kataoka
• Niektóre filmy z udziałem Chiezō Kataoki można odnaleźć w sieci, jak również angielskie napisy do nich ...
piątek, 1 lipca 2011
OGAWA NO HOTORI – raz jeszcze. Pierwsze wrażenia
Szambelan klanu (Sasano Takashi) w domenie Unasaka zleca samurajowi Inui Sakunosuke (Higashiyama Noriyuki) odpowiedzialne zadanie: odnalezienie innego samuraja, Sakumy Morie (Kataoka Ainosuke) w celu jego zamordowania. Była to kara wymierzona za samowolne opuszczenie klanu przez Sakumę - w owych czasach było to traktowane jako przestępstwo największego kalibru. Uciekinier Sakuma – dawniej poważany członek klanowej społeczności – popadł bowiem w niełaskę władcy prowincji. Zaczęło się od pisma krytycznego Sakumy, wyrażającego konieczność reform agrarnych i odsunięcia niekompetentnych doradców. Pomimo iż żądania te okazały się słuszne, a wprowadzane dzięki nim zmiany były dla klanu korzystne, wystąpienie Sakumy uznano za obrazę i podważenie autorytetu władcy. W rezultacie Sakuma, zamiast wyrazów uznania został narażony na szykany. Porzucił więc swój klan i wraz z żoną udał się w nieznane. Za ten czyn wydano na niego wyrok śmierci. Pierwszemu egzekutorowi udało się z grubsza ustalić miejsce ukrywania się uciekinierów, lecz nie zdołał wypełnić misji karnej.
Wobec niepowodzenia poprzedniego wysłannika wykonanie wyroku powierzono samurajowi Sakunosuke – wyśmienitemu szermierzowi, który byłby w stanie pokonać równie znakomitego fechmistrza Sakumę. Zadanie zabicia winowajcy - które dla klanowego samuraja mogło się wydawać czymś zupełnie normalnym – w przypadku Sakunosuke okazało się być znacznie bardziej skomplikowane. Ofiarą wyroku miał bowiem być jego własny szwagier, mąż młodszej siostry Sakunosuke, Tazu (Rinko Kikuchi).
Przed Inui Sakunosuke – nowo wyznaczonym egzekutorem, wskazanym przez klanowe władze odgórnie i nieodwołalnie - pojawił się dylemat moralny: wybór pomiędzy więzami rodzinnymi (ninjō), a samurajską powinnością wykonania rozkazu (giri). Co więcej – gdyby Sakunosuke odmówił, przyniosłoby to ostre sankcje wobec członków rodziny Inui: w owych czasach odpowiedzialnością za popełnienie przez kogoś przestępstwo obciążano również członków rodziny winowajcy. W tym przypadku byłaby to odpowiedzialność spotęgowana: do sankcji za ucieczkę Tazu i Sakumy Morie, doszłaby kara za odmowę wykonania rozkazu. Ucierpieć by mogli starzy rodzice Sakunosuke i Tazo, z całą pewnością on sam, jak również jego młoda żona, Kiku (Ono Machiko).
Nastąpiła burzliwa narada rodzinna, w której ojciec (Fuji Tatsuya) wyrażał zrozumienie dla powinności wynikających z feudalnych zależności syna, natomiast matka (Matsubara Chieko) była zdecydowanie przeciwna, przewidując możliwość śmiertelnego starcia pomiędzy własnymi dziećmi. Żona Sakunosuke, która wzorem japońskich małżonek wyrażała swój ból jedynie milczącą postawą i czułymi gestami, zdawała sobie doskonale sprawę, że jej mąż wykonując to okrutne zadanie, równie pewnie może stracić życie, jak jego domniemana ofiara.
Po rozważeniu wszystkich „za i przeciw” Sakunosuke zdecydował udać się w drogę z zamiarem dotarcia do uciekinierów i wypełnienia powierzonej mu misji. Pomimo tej decyzji nadal dręczyły go sprzeczne uczucia: nie dosyć, że nie odczuwał niechęci wobec własnego szwagra, a wręcz pochwalał jego wcześniejsze reformatorskie pomysły - to jeszcze obawiał się sytuacji, jaka siłą rzeczy musiała nastąpić po odnalezieniu uciekinierów. Wówczas Tazu, też dobrze władająca mieczem - mimo że jego siostra, to przecież żona Sakumy - na pewno stanie po stronie męża ... Tak więc z nią również przyjdzie mu stoczyć walkę!
W podróży do Gyotaku – miejscowości w pobliżu Edo, gdzie ostatnio widziano parę uciekinierów - towarzyszył mu wierny sługa Shinzō (Katsuji Ryo), rówieśnik Sakunosuke i Tazu, z którym oboje spędzili dzieciństwo i który był przez nich traktowany jak członek rodziny. Zamiarem Shinzō było zapobieżenie walce pomiędzy rodzeństwem ...
Film dobitnie pokazuje, że prawdziwym problemem dla samurajów wykonujących podobne rozkazy nie było ani odebranie komuś życia ani ryzykowanie własnego – problemem takim mogły być dylematy moralne. Film ten ciekawie naświetla również inne sprawy dotyczące życia samurajów, których dostrzeżenie i ocenę pozostawiam ciekawości widzów ...
Pragnę jednak zaznaczyć, że film ten – pomimo kilku mistrzowsko zaaranżowanych i wykonanych oraz znakomicie sfilmowanych walk samurajskich – nie należy bynajmniej do kina akcji. Osobiście zaliczam go raczej do kina kontemplacji, skłaniającego do zadumy nad trudną sytuacją sytuacją samurajów, nad stopniem komplikacji ich życiowych postaw oraz koniecznością dokonywania trudnych wyborów, co wynikało z racji ich podwójnych zobowiązań – tych, które mieli wobec swoich bliskich oraz tych, które brały się z ich usytuowania w hierarchicznej strukturze klanowej.
Równie znakomita jak fabuła tej opowieści i naświetlony w niej problem, jest konstrukcja samego filmu, dzieła reżysera Shinohary Tetsuo. Obraz ten, w miarę rozwoju akcji, powoduje u widza coraz większe napięcie psychiczne, dorównujące niemal temu jakie musiało towarzyszyć działaniom bohaterów opowiadania. Emocjonalne fragmenty filmu, wynikające z akcji i narracji, zostały przedzielone łagodnymi, poetyckimi przestrzeniami, które pozwalają widzowi na chwilowe odprężenie i złapanie oddechu. Dla kontrastu zostały one wypełnione zdjęciami przecudnych japońskich plenerów i zjawisk natury, które widz może kontemplować towarzysząc Sakunosuke i Shinzō w ich 10-dniowej wędrówki starym górskim szlakiem podróżnym. Pouczające są również dyskusje, jakie prowadzą między sobą obaj wędrowcy – ich rozmowy oraz wspomnienia pokazują relacje pomiędzy panem a jego sługą w niezwykłym, jakże ciekawym świetle. Całości dopełnia piękna muzyka skomponowana przez Takebe Satoshiego.
Na zakończenie zwrócę uwagę widzów oraz czytelników mojego blogu, że scenariusz do tego filmu, autorstwa Hasegawy Yasuo i Iidy Kenzaburō jest kolejną, bodajże już ósmą filmową adaptacją powieści i opowiadań Shuuheia Fujisawy. Pisarz ten okazał się – obok Hasegawy Shinjirō i Yamamoto Shugorō – kolejnym piewcą opowieści samurajskich, którego dzieła zostały uznane za godne przenoszenia na wielki ekran. Z tego względu planuję mu poświęcić następny rozdział swojego blogu.
Wobec niepowodzenia poprzedniego wysłannika wykonanie wyroku powierzono samurajowi Sakunosuke – wyśmienitemu szermierzowi, który byłby w stanie pokonać równie znakomitego fechmistrza Sakumę. Zadanie zabicia winowajcy - które dla klanowego samuraja mogło się wydawać czymś zupełnie normalnym – w przypadku Sakunosuke okazało się być znacznie bardziej skomplikowane. Ofiarą wyroku miał bowiem być jego własny szwagier, mąż młodszej siostry Sakunosuke, Tazu (Rinko Kikuchi).
Przed Inui Sakunosuke – nowo wyznaczonym egzekutorem, wskazanym przez klanowe władze odgórnie i nieodwołalnie - pojawił się dylemat moralny: wybór pomiędzy więzami rodzinnymi (ninjō), a samurajską powinnością wykonania rozkazu (giri). Co więcej – gdyby Sakunosuke odmówił, przyniosłoby to ostre sankcje wobec członków rodziny Inui: w owych czasach odpowiedzialnością za popełnienie przez kogoś przestępstwo obciążano również członków rodziny winowajcy. W tym przypadku byłaby to odpowiedzialność spotęgowana: do sankcji za ucieczkę Tazu i Sakumy Morie, doszłaby kara za odmowę wykonania rozkazu. Ucierpieć by mogli starzy rodzice Sakunosuke i Tazo, z całą pewnością on sam, jak również jego młoda żona, Kiku (Ono Machiko).
Nastąpiła burzliwa narada rodzinna, w której ojciec (Fuji Tatsuya) wyrażał zrozumienie dla powinności wynikających z feudalnych zależności syna, natomiast matka (Matsubara Chieko) była zdecydowanie przeciwna, przewidując możliwość śmiertelnego starcia pomiędzy własnymi dziećmi. Żona Sakunosuke, która wzorem japońskich małżonek wyrażała swój ból jedynie milczącą postawą i czułymi gestami, zdawała sobie doskonale sprawę, że jej mąż wykonując to okrutne zadanie, równie pewnie może stracić życie, jak jego domniemana ofiara.
Po rozważeniu wszystkich „za i przeciw” Sakunosuke zdecydował udać się w drogę z zamiarem dotarcia do uciekinierów i wypełnienia powierzonej mu misji. Pomimo tej decyzji nadal dręczyły go sprzeczne uczucia: nie dosyć, że nie odczuwał niechęci wobec własnego szwagra, a wręcz pochwalał jego wcześniejsze reformatorskie pomysły - to jeszcze obawiał się sytuacji, jaka siłą rzeczy musiała nastąpić po odnalezieniu uciekinierów. Wówczas Tazu, też dobrze władająca mieczem - mimo że jego siostra, to przecież żona Sakumy - na pewno stanie po stronie męża ... Tak więc z nią również przyjdzie mu stoczyć walkę!
W podróży do Gyotaku – miejscowości w pobliżu Edo, gdzie ostatnio widziano parę uciekinierów - towarzyszył mu wierny sługa Shinzō (Katsuji Ryo), rówieśnik Sakunosuke i Tazu, z którym oboje spędzili dzieciństwo i który był przez nich traktowany jak członek rodziny. Zamiarem Shinzō było zapobieżenie walce pomiędzy rodzeństwem ...
Film dobitnie pokazuje, że prawdziwym problemem dla samurajów wykonujących podobne rozkazy nie było ani odebranie komuś życia ani ryzykowanie własnego – problemem takim mogły być dylematy moralne. Film ten ciekawie naświetla również inne sprawy dotyczące życia samurajów, których dostrzeżenie i ocenę pozostawiam ciekawości widzów ...
Pragnę jednak zaznaczyć, że film ten – pomimo kilku mistrzowsko zaaranżowanych i wykonanych oraz znakomicie sfilmowanych walk samurajskich – nie należy bynajmniej do kina akcji. Osobiście zaliczam go raczej do kina kontemplacji, skłaniającego do zadumy nad trudną sytuacją sytuacją samurajów, nad stopniem komplikacji ich życiowych postaw oraz koniecznością dokonywania trudnych wyborów, co wynikało z racji ich podwójnych zobowiązań – tych, które mieli wobec swoich bliskich oraz tych, które brały się z ich usytuowania w hierarchicznej strukturze klanowej.
Równie znakomita jak fabuła tej opowieści i naświetlony w niej problem, jest konstrukcja samego filmu, dzieła reżysera Shinohary Tetsuo. Obraz ten, w miarę rozwoju akcji, powoduje u widza coraz większe napięcie psychiczne, dorównujące niemal temu jakie musiało towarzyszyć działaniom bohaterów opowiadania. Emocjonalne fragmenty filmu, wynikające z akcji i narracji, zostały przedzielone łagodnymi, poetyckimi przestrzeniami, które pozwalają widzowi na chwilowe odprężenie i złapanie oddechu. Dla kontrastu zostały one wypełnione zdjęciami przecudnych japońskich plenerów i zjawisk natury, które widz może kontemplować towarzysząc Sakunosuke i Shinzō w ich 10-dniowej wędrówki starym górskim szlakiem podróżnym. Pouczające są również dyskusje, jakie prowadzą między sobą obaj wędrowcy – ich rozmowy oraz wspomnienia pokazują relacje pomiędzy panem a jego sługą w niezwykłym, jakże ciekawym świetle. Całości dopełnia piękna muzyka skomponowana przez Takebe Satoshiego.
Na zakończenie zwrócę uwagę widzów oraz czytelników mojego blogu, że scenariusz do tego filmu, autorstwa Hasegawy Yasuo i Iidy Kenzaburō jest kolejną, bodajże już ósmą filmową adaptacją powieści i opowiadań Shuuheia Fujisawy. Pisarz ten okazał się – obok Hasegawy Shinjirō i Yamamoto Shugorō – kolejnym piewcą opowieści samurajskich, którego dzieła zostały uznane za godne przenoszenia na wielki ekran. Z tego względu planuję mu poświęcić następny rozdział swojego blogu.
czwartek, 2 czerwca 2011
KAT SHOGUNA – ilu widzów będzie „za”, a ilu „przeciw” ?
Była to pierwsza myśl - a właściwie pytanie, jakie przyszło mi do głowy po otrzymaniu wiadomości, którą właśnie przekazuję dalej.
Jak podzieli się polska publiczność po poznaniu filmu Kat shoguna?
Jak zostanie przez nią odebrany legendarny film Shogun Assassin, stworzony przez Roberta Houstona w roku 1980 ?
Według zapowiedzi wydawcy – to nowa firma 9th PLAN – polska edycja tego filmu, nosząca tytuł Kat shoguna, ukaże się w sprzedaży we wrześniu 2011 roku.
Dzięki temu wąski asortyment filmów kina samurajskiego – wydanych oficjalnie na nośnikach DVD w naszym rodzimym języku – poszerzy się już wkrótce o kolejną WAŻNĄ pozycję.
Dlaczego ważną?
Przemawia za tym szereg argumentów:
Jest to film kultowy, chociaż – moim zdaniem - trudno go zaliczyć do „klasyki” kina samurajskiego. Nawet pomimo tego, że uchodzi za najlepiej znany w świecie film o tematyce samurajskiej.
Ciekaw jestem czy tak wysoką pozycję w rankingu potwierdzają poważne badania przeprowadzone wśród globalnej publiczności, ale taka o nim opinia powtarza się w wielu komentarzach.
Ponadto - rzadko który utwór kinematograficzny polaryzuje publiczność tak wyraźnie: na widzów zachwyconych i zdegustowanych.
Co więcej - z filmem Shogun Assassin wiąże się szereg osobliwości, np. takie:
- że jest to taki film samurajski, który jest słabo znany Japończykom, natomiast ci z nich, którzy go obejrzeli szczerze go wykpiwają;
- że jest to film-hybryda (chyba jedyna w swoim rodzaju);
- że powstał on w przedziwny sposób, bo ma kilku reżyserów.
O tym wszystkim będę pisał jeszcze dalej.
Warto najpierw rozważyć czyje to właściwie dzieło?
Czy to film Roberta Houstona, amerykańskiego reżysera, zdobywcy Oscara w 2005 roku (bynajmniej nie za ten film!). W jakim stopniu Houston był twórcą tego filmu?
Żeby na to pytanie sobie odpowiedzieć trzeba poznać jak ten dziwny twór się narodził ...
Ma on bowiem wielu ojców, zarówno naturalnych, jak i adoptowanych ...
Zanim Shogun Assassin powstał, miał już swoją historię – i to dosyć długą:
Na początku była manga ... Chociaż, może nie! Być może najpierw była jakaś autentyczna historia, związana z rodem Ogami, który rzekomo miał zniknąć z kart historii Japonii w połowie XVII w. Piszę RZEKOMO – jako że trudno znaleźć tego potwierdzenie (jedyną o tym wzmiankę znalazłem w polskiej wikipedii).
Trzy wieki później pojawili się panowie Kazuo Koike (autor) i Goseki Kojima (rysownik), autorzy mangi pod tytułem Kozure Ōkami, jap. 子連れ狼 . Niezależnie od tego czy inspirowali się autentyczną historią, czy była ona ich własnym pomysłem, podarowali światu ciekawe opowiadanie, bogate w wiele interesujących detali. Śledząc przygody bohaterów czytelnik ma również okazję poznawać historię i kulturę dawnej Japonii. Komiks ten, a właściwie cała długa ich seria, był wydawany w Japonii w latach 1970-1976. Łącznie liczył ponad 8700 stron, w 28 albumach.
Już w trakcie wydawania mangi tworzono na jej podstawie filmy – na początku, w latach 1972 -1974, było ich sześć. Kazuo Koike współtworzył do nich scenariusze, zaś reżyserem większości z nich był Kenji Misumi – jeden z najwybitniejszych twórców filmów o tematyce samurajskiej, działający w latach 1951-1974.
Filmy te nosiły wspólny tytuł Kozure Ōkami, a poszczególne części różniły się podtytułami. Pełny ich wykaz podam w oddzielnym poscie poświęconym temu cyklowi. Filmy te nie zrobiły w Japonii jakiejś specjalnej furory i dlatego zaniechano produkcji kolejnych części - ale o tym potem!
Prawa do dwóch pierwszych tytułów:
Lone Wolf and Cub: Sword of Vengeance (1972) oraz
Lone Wolf and Cub: Baby Cart at the River Styx (1972)
- zakupił od japońskiej wytwórni TOHO amerykański producent filmowy David Weisman.
Za cenę doprawdy śmieszną, bo zaledwie 50 tys. dolarów.
Na bazie tych dwóch utworów - wspólnie z innym, początkującym wówczas reżyserem amerykańskim, Robertem Houstonem - spreparowali oni „własne” dzieło filmowe.
Z pierwszego tytułu pobrali 12 minut – wprowadzenie w historię. Z drugiego dobrali resztę – 74 minuty fabuły...
Chociaż nie! Pobrali nie tyle fabułę, co materiał zdjęciowy, którego twórcą był Japończyk, Chishi Makiura. Wycięte z oryginalnych filmów ujęcia dodatkowo poszatkowali, po czym zmontowali ponownie, ale na swój sposób.
To bynajmniej nie koniec ich zabiegów chirurgicznych – wycięli japońską ścieżkę dźwiękową (dialogi, dźwięki, oryginalną muzykę kompozytora Hideaki Sakurai) i zastąpili ją tworem własnym: dialogami prowadzonymi w języku angielskim, innymi dźwiękami dochodzącymi z otoczenia oraz modnym wówczas podkładem muzycznym, stworzonym przez Marka Lindsaya na syntetyzatorze.
Kiedy piszę o wykorzystaniu przez amerykańskich twórców nie tyle fabuły filmu, co zawartego w nim obrazu, pragnę podkreślić, że fabuła filmu Shogun Assassin znacznie odbiega od oryginału. Zmienili treść większości dialogów prowadzonych między bohaterami tego filmu, a wielu postaciom przypisali odmienne role.
W oryginalnym filmie ani tytułowy siogun ani żaden brat sioguna nie występują w ogóle.
Ittō Ogami, główny bohater filmu również nie był prześladowany przez sioguna, lecz przez przywódcę wpływowego klanu Yagyu.
W oryginale ścigany ronin Ittō Ogami nie mścił się na nikim, lecz po prostu był płatnym zabójcą.
Nowa, „amerykańska” fabuła została znacznie uproszczona w stosunku do oryginału, a zarazem udziwniona: „amerykańscy” bohaterowie filmu wypowiadają rozmaite „głębokie” myśli oraz „skromne” stwierdzenia - takie, które „japońskim” bohaterom nawet nie przeszły by przez usta, np.: „Jestem największym ninja” i inne podobne bzdury.
W amerykańskiej wersji dodano narratora – nie tyle postać, co głos. Za narratora posłużył im malec Daigorō, który w japońskim oryginale nie odzywał się prawie wcale. Natomiast w amerykańskiej wersji Daigorō jest wręcz rozgadany - opowiada nieszczęsną historię własnej rodziny oraz na bieżąco komentuje krwawe wyczyny swego ojca. Ale to chyba jedyny amerykański dodatek godny zaakceptowania.
Dzięki tym amerykańskim zabiegom powstał „nowy-twór” znacznie różniący się od oryginału. Oryginalną szatę popruto, a z uzyskanych kawałków materiału uszyto "niby-nową", dopasowaną do odmiennych upodobań i innego, amerykańskiego sposobu widzenia świata.
Powstaje więc pytanie: w jakim celu to zrobiono?
A także inne, dla mnie ważniejsze: czy jest to nadal film samurajski, czy raczej amerykańskie wyobrażenie o tym, jaki powinien być „idealny” film o samurajach?
Z całą pewnością przestał to być film japoński w swej wymowie, pomimo że obraz, aktorzy, miejsce akcji, a nawet sceny walki pozostały te same, co w oryginale.
Premiera tej osobliwej „nowości” miała miejsce 11 listopada 1980 roku.
Film został skierowany do dystrybucji w sieci tzw. grindhouse (kino samochodowe), wyświetlającej filmy kategorii B i exploitation. Spotkał się tam z dużym zainteresowaniem. W znacznej mierze zawdzięczał to fali zainteresowania japońszczyzną, która przybrała właśnie wówczas dzięki emisji serialu Shōgun z Richardem Chamberlainem i Toshiro Mifune w amerykańskiej TV.
Był to marketingowy strzał twórców Shoguna Assassina w dziesiątkę.
Kiedy pragnienie oglądania tej filmowej jatki na dużym ekranie przygasło, film został puszczony do obiegu na kasetach VHS. Rozpowszechniany dalej w tej mobilnej formie pomnażał liczbę swoich wielbicieli. Chociaż trzeba przyznać, że przeciwników również!
Przez wielu zachodnich widzów film ten został okrzyknięty ... „najlepszym”, „pierwszym prawdziwym” ... filmem samurajskim. Rozprzestrzeniając się po świecie dalej zaczął być w końcu uznawany za wykładnię samuraizmu.
Wypadałoby zatem ubolewać, że to wielkie dzieło twórców amerykańskich nie trafiło do dystrybucji w Japonii, a przez to niewielu samurajskich potomków miało możność go obejrzeć. Dowiedzieliby się wreszcie jak filmy o własnych przodkach powinni konstruować, tak by były one w świecie powszechnie rozumiane i zdobywały sobie licznych zwolenników. Recepta okazała się taka prosta:
1. Ograniczyć treść filmu do minimum, upraszczając ją do maksimum; choćby kosztem wyzbycia się logiki, rozerwania spójności akcji, i sprowadzenia pozostałej resztki do steku absurdów
2. Wypełnić większość filmu scenami akcji - najlepiej od początku do końca! Zawartość filmowego dzieła ograniczyć głównie do kolejnych obrazów totalnej jatki, fruwających części ciała oraz gejzerów krwi tryskającej w różne strony lub wyciekającej na ekran.
3. Dla zachowania równowagi uwypuklić jakieś szczątkowe wątki liryczne – pozwoli to męskiej części widowni złapać oddech, a jej żeński pierwiastek wzruszy do łez.
Kiedy w roku 1983 Shogun Assassin został wydany Wielkiej Brytanii na taśmie VHS, natychmiast został wycofany z obrotu ze względu na “nadmiar ekstremalnej przemocy”. Jednak czasy się zmieniają .... Dlatego - gdy osiemnaście lat później ten sam film został wydany na płycie DVD - jego okładkę opatrzono napisem „ZAKAZANY OD 1983 ROKU” – co znacznie zwiększyło przychody ze sprzedaży.
W roku 2006 film ten został przetworzony ponownie – cyfrowo zgrany z oryginalnego materiału japońskiego. Znacznie poprawiło to jego jakość, dzięki czemu drastyczne szczegóły są teraz dużo lepiej widoczne. Dodatkowo można zrobić zrzut ekranowy. Wydawcą tak poprawionego Shoguna Assassina jest amerykańska firma AnimEigo. W roku 2010 ta sama firma wydała go w wersji Blu-Ray. Istnieje też wydanie Shogun Assassin 2 - reklamowane jako kontynuacja części pierwszej. Ale jest to trzeci film z oryginalnej serii Kozure Okami, w reżyserii Kenjiego Misumi, nie potarganej przez żadnych „barbarzyńców”.
Informacja handlowa: firma AnimEigo nie prowadzi bezpośredniej sprzedaży poza Amerykę Północną. Jednak wszystkie wydane przez nią tytuły są możliwe do nabycia - najłatwiej to uczynić poprzez Amazon brytyjski, do których poniżej podaję linki.
Uwaga! Decydując się na zakup trzeba zwracać uwagę na regiony kodowania, pamiętając o ograniczeniach z tego wynikających. Porad w tym zakresie udzielałem w poscie Regiony kodowania filmów
Rozmaite elementy z filmu Shogun Assassin bywają wykorzystywane w innych tworach kultury masowej. Przykładem tego może być scenka z Kill Bill 2 wymyślona przez Quentina Tarantino:
- B.B. chcesz, żeby mamusia obejrzała z tobą film przed snem?
- Chcesz mamusiu oglądać ze mną film?
- O tak! Uwielbiam to.| A jaki byś chciała obejrzeć?
- "Siogun zabójca".
- Nie B.B.|"Siogun zabójca" jest za długi.
PODSUMOWANIE
Ciekawa to sprawa - żywe zainteresowanie tym osobliwym filmem utrzymuje się nadal. Pomimo że minęło już 40 lat od nakręcenia materiału zdjęciowego, a 30 od zmontowania go w film Shogun Assassin.
Nadal ma on zarówno swoich gorących wielbicieli, jak i zdeklarowanych przeciwników. Co więcej - wiele cech jakimi film ten się charakteryzuje, jedni traktują jako jego zalety, a inni postrzegają je jako wady.
Dobrze więc, że w końcu i u nas zostanie on wydany. Byle nie stał się wyznacznikiem gustów polskiej publiczności. Mam nadzieję, że film ten raczej zachęci do oglądania japońskich oryginałów, o których śmiem twierdzić, że są o niebo lepsze. Filmy z tej serii Kozure Ōkami opiszę w odrębnym poscie.
Na temat filmu Shogun Assassin coś jeszcze: odrobina statystyki ze strony IMDb poświęconej temu filmowi (według stanu na dzień 1 czerwca 2011 r.):
• Średnia ocena filmu 7,7* (4041 głosów); najwyższa ocena 10* (891); mediana 8* (948); najniższa ocena 1* (48).
• Najwyższe noty skłonne są temu filmowi przyznawać... dziewczynki/panienki poniżej lat 18 - i ta wysoka ocena utrzymuje się wśród kobiet do wieku lat 29.
Czyżby ten film rzeczywiście służył im za bajeczkę na dobranoc i to już od czasu pierwszego wydania na kasetach? To chyba za sprawą słynnej sceny z rozczłonkowywaniem męskiego ninja przez kobiece ninja? Zapewne fajne musi to być uczucie, gdy podobny obrazek panience się później przyśni ... Strzeżcie się zatem junacy, po tym jak wasze partnerki ten film obejrzą!
Ale jest i drobna pociecha: ocena wartości Shoguna Assassina gwałtownie spada u pań w wieku powyżej lat 45 – pewnie dlatego, że babciom również ten film wydaje się za długi! Tak więc panowie w „słusznym” wieku nie muszą już się o amputację aż tak bardzo obawiać.
Jakie jest moje własne zdanie o tym filmie? Otóż ...
Nie uważam bynajmniej, by należało wycofywać ze sprzedaży noże, pomimo iż zdarza się, że sąsiad zadźga sąsiada. Ludzkie potrzeby się różnią, pomysły twórców i gusty publiczności również – gorsze rzeczy pojawiają się na ekranach.
Uważam nawet ten film za lekturę obowiązkową, zwłaszcza dla fanów kina samurajskiego! Ten film powinni koniecznie obejrzeć, by poznać amerykańską propozycję filmu samurajskiego. Wcale niekoniecznie trzeba ją polubić ... Może raczej po to, by bardziej docenić inne, wspaniałe filmy o tematyce samurajskiej.
Warto jednak ostrzec, że film taki jak ten może narobić szkody! Przytoczę w tym celu opinię jednego z widzów wypowiadających się na Amazonie amerykańskim:
„Miałem przyjaciela, który ustawicznie protestował, kiedy chciałem mu zaprezentować jakiś dobry film japoński,. Argumentował to tym, że nienawidzi filmów samurajskich. Odwiedziłem go kiedyś w jego domu i wówczas wręczył mi film Shogun Assassin ze słowami: mam tu dla ciebie coś, co na pewno ci się spodoba. Zrozumiałem wówczas skąd wzięła się u niego niechęć do oglądania filmów samurajskich. Z dobrego japońskiego materiału zrobiono coś, co przypominało idiotyczne filmy o amerykańskich ninjach”.
Jeśli ktoś z Was tego filmu nie zna, a chciałby poznać jego treść przed obejrzeniem Kata shoguna - lub jest zainteresowany inną jego analizą - polecam pracę napisaną przez Dagmarę Sitek.
Zamieściła ją w portalu Film.org
Tekst autorstwa tej pani nie jest wolny od drobnych błędów, ale dobrze oddaje treść i sens (lub bezsens) omawianego filmu ...
Przygody Samotnego Wilka i Szczenięcia można również poznawać dzięki wydawnictwu MANDRAGORA, które wydało siedem albumów tej mangi po polsku.
Dalsze zeszyty można zdobyć poprzez sklep Amazon, tyle że w języku angielskim. Poniżej zamieszczam odsyłacze do kilku przykładowych pozycji:
Na zakończenie swoich wywodów raz jeszcze chciałbym złożyć podziękowanie autorom tej filmowej niespodzianki. Zwłaszcza, że – zgodnie z sugestią zawartą ich nazwie, 9th PLAN - mają oni w swoich PLANACH całą serię KINO BUSHIDO.
Jak podzieli się polska publiczność po poznaniu filmu Kat shoguna?
Jak zostanie przez nią odebrany legendarny film Shogun Assassin, stworzony przez Roberta Houstona w roku 1980 ?
Według zapowiedzi wydawcy – to nowa firma 9th PLAN – polska edycja tego filmu, nosząca tytuł Kat shoguna, ukaże się w sprzedaży we wrześniu 2011 roku.
Dzięki temu wąski asortyment filmów kina samurajskiego – wydanych oficjalnie na nośnikach DVD w naszym rodzimym języku – poszerzy się już wkrótce o kolejną WAŻNĄ pozycję.
Dlaczego ważną?
Przemawia za tym szereg argumentów:
Jest to film kultowy, chociaż – moim zdaniem - trudno go zaliczyć do „klasyki” kina samurajskiego. Nawet pomimo tego, że uchodzi za najlepiej znany w świecie film o tematyce samurajskiej.
Ciekaw jestem czy tak wysoką pozycję w rankingu potwierdzają poważne badania przeprowadzone wśród globalnej publiczności, ale taka o nim opinia powtarza się w wielu komentarzach.
Ponadto - rzadko który utwór kinematograficzny polaryzuje publiczność tak wyraźnie: na widzów zachwyconych i zdegustowanych.
Co więcej - z filmem Shogun Assassin wiąże się szereg osobliwości, np. takie:
- że jest to taki film samurajski, który jest słabo znany Japończykom, natomiast ci z nich, którzy go obejrzeli szczerze go wykpiwają;
- że jest to film-hybryda (chyba jedyna w swoim rodzaju);
- że powstał on w przedziwny sposób, bo ma kilku reżyserów.
O tym wszystkim będę pisał jeszcze dalej.
Warto najpierw rozważyć czyje to właściwie dzieło?
Czy to film Roberta Houstona, amerykańskiego reżysera, zdobywcy Oscara w 2005 roku (bynajmniej nie za ten film!). W jakim stopniu Houston był twórcą tego filmu?
Żeby na to pytanie sobie odpowiedzieć trzeba poznać jak ten dziwny twór się narodził ...
Ma on bowiem wielu ojców, zarówno naturalnych, jak i adoptowanych ...
Zanim Shogun Assassin powstał, miał już swoją historię – i to dosyć długą:
Na początku była manga ... Chociaż, może nie! Być może najpierw była jakaś autentyczna historia, związana z rodem Ogami, który rzekomo miał zniknąć z kart historii Japonii w połowie XVII w. Piszę RZEKOMO – jako że trudno znaleźć tego potwierdzenie (jedyną o tym wzmiankę znalazłem w polskiej wikipedii).
Trzy wieki później pojawili się panowie Kazuo Koike (autor) i Goseki Kojima (rysownik), autorzy mangi pod tytułem Kozure Ōkami, jap. 子連れ狼 . Niezależnie od tego czy inspirowali się autentyczną historią, czy była ona ich własnym pomysłem, podarowali światu ciekawe opowiadanie, bogate w wiele interesujących detali. Śledząc przygody bohaterów czytelnik ma również okazję poznawać historię i kulturę dawnej Japonii. Komiks ten, a właściwie cała długa ich seria, był wydawany w Japonii w latach 1970-1976. Łącznie liczył ponad 8700 stron, w 28 albumach.
Już w trakcie wydawania mangi tworzono na jej podstawie filmy – na początku, w latach 1972 -1974, było ich sześć. Kazuo Koike współtworzył do nich scenariusze, zaś reżyserem większości z nich był Kenji Misumi – jeden z najwybitniejszych twórców filmów o tematyce samurajskiej, działający w latach 1951-1974.
Filmy te nosiły wspólny tytuł Kozure Ōkami, a poszczególne części różniły się podtytułami. Pełny ich wykaz podam w oddzielnym poscie poświęconym temu cyklowi. Filmy te nie zrobiły w Japonii jakiejś specjalnej furory i dlatego zaniechano produkcji kolejnych części - ale o tym potem!
Prawa do dwóch pierwszych tytułów:
Lone Wolf and Cub: Sword of Vengeance (1972) oraz
Lone Wolf and Cub: Baby Cart at the River Styx (1972)
- zakupił od japońskiej wytwórni TOHO amerykański producent filmowy David Weisman.
Za cenę doprawdy śmieszną, bo zaledwie 50 tys. dolarów.
Na bazie tych dwóch utworów - wspólnie z innym, początkującym wówczas reżyserem amerykańskim, Robertem Houstonem - spreparowali oni „własne” dzieło filmowe.
Z pierwszego tytułu pobrali 12 minut – wprowadzenie w historię. Z drugiego dobrali resztę – 74 minuty fabuły...
Chociaż nie! Pobrali nie tyle fabułę, co materiał zdjęciowy, którego twórcą był Japończyk, Chishi Makiura. Wycięte z oryginalnych filmów ujęcia dodatkowo poszatkowali, po czym zmontowali ponownie, ale na swój sposób.
To bynajmniej nie koniec ich zabiegów chirurgicznych – wycięli japońską ścieżkę dźwiękową (dialogi, dźwięki, oryginalną muzykę kompozytora Hideaki Sakurai) i zastąpili ją tworem własnym: dialogami prowadzonymi w języku angielskim, innymi dźwiękami dochodzącymi z otoczenia oraz modnym wówczas podkładem muzycznym, stworzonym przez Marka Lindsaya na syntetyzatorze.
Kiedy piszę o wykorzystaniu przez amerykańskich twórców nie tyle fabuły filmu, co zawartego w nim obrazu, pragnę podkreślić, że fabuła filmu Shogun Assassin znacznie odbiega od oryginału. Zmienili treść większości dialogów prowadzonych między bohaterami tego filmu, a wielu postaciom przypisali odmienne role.
W oryginalnym filmie ani tytułowy siogun ani żaden brat sioguna nie występują w ogóle.
Ittō Ogami, główny bohater filmu również nie był prześladowany przez sioguna, lecz przez przywódcę wpływowego klanu Yagyu.
W oryginale ścigany ronin Ittō Ogami nie mścił się na nikim, lecz po prostu był płatnym zabójcą.
Nowa, „amerykańska” fabuła została znacznie uproszczona w stosunku do oryginału, a zarazem udziwniona: „amerykańscy” bohaterowie filmu wypowiadają rozmaite „głębokie” myśli oraz „skromne” stwierdzenia - takie, które „japońskim” bohaterom nawet nie przeszły by przez usta, np.: „Jestem największym ninja” i inne podobne bzdury.
W amerykańskiej wersji dodano narratora – nie tyle postać, co głos. Za narratora posłużył im malec Daigorō, który w japońskim oryginale nie odzywał się prawie wcale. Natomiast w amerykańskiej wersji Daigorō jest wręcz rozgadany - opowiada nieszczęsną historię własnej rodziny oraz na bieżąco komentuje krwawe wyczyny swego ojca. Ale to chyba jedyny amerykański dodatek godny zaakceptowania.
Dzięki tym amerykańskim zabiegom powstał „nowy-twór” znacznie różniący się od oryginału. Oryginalną szatę popruto, a z uzyskanych kawałków materiału uszyto "niby-nową", dopasowaną do odmiennych upodobań i innego, amerykańskiego sposobu widzenia świata.
Powstaje więc pytanie: w jakim celu to zrobiono?
A także inne, dla mnie ważniejsze: czy jest to nadal film samurajski, czy raczej amerykańskie wyobrażenie o tym, jaki powinien być „idealny” film o samurajach?
Z całą pewnością przestał to być film japoński w swej wymowie, pomimo że obraz, aktorzy, miejsce akcji, a nawet sceny walki pozostały te same, co w oryginale.
Premiera tej osobliwej „nowości” miała miejsce 11 listopada 1980 roku.
Film został skierowany do dystrybucji w sieci tzw. grindhouse (kino samochodowe), wyświetlającej filmy kategorii B i exploitation. Spotkał się tam z dużym zainteresowaniem. W znacznej mierze zawdzięczał to fali zainteresowania japońszczyzną, która przybrała właśnie wówczas dzięki emisji serialu Shōgun z Richardem Chamberlainem i Toshiro Mifune w amerykańskiej TV.
Był to marketingowy strzał twórców Shoguna Assassina w dziesiątkę.
Kiedy pragnienie oglądania tej filmowej jatki na dużym ekranie przygasło, film został puszczony do obiegu na kasetach VHS. Rozpowszechniany dalej w tej mobilnej formie pomnażał liczbę swoich wielbicieli. Chociaż trzeba przyznać, że przeciwników również!
Przez wielu zachodnich widzów film ten został okrzyknięty ... „najlepszym”, „pierwszym prawdziwym” ... filmem samurajskim. Rozprzestrzeniając się po świecie dalej zaczął być w końcu uznawany za wykładnię samuraizmu.
Wypadałoby zatem ubolewać, że to wielkie dzieło twórców amerykańskich nie trafiło do dystrybucji w Japonii, a przez to niewielu samurajskich potomków miało możność go obejrzeć. Dowiedzieliby się wreszcie jak filmy o własnych przodkach powinni konstruować, tak by były one w świecie powszechnie rozumiane i zdobywały sobie licznych zwolenników. Recepta okazała się taka prosta:
1. Ograniczyć treść filmu do minimum, upraszczając ją do maksimum; choćby kosztem wyzbycia się logiki, rozerwania spójności akcji, i sprowadzenia pozostałej resztki do steku absurdów
2. Wypełnić większość filmu scenami akcji - najlepiej od początku do końca! Zawartość filmowego dzieła ograniczyć głównie do kolejnych obrazów totalnej jatki, fruwających części ciała oraz gejzerów krwi tryskającej w różne strony lub wyciekającej na ekran.
3. Dla zachowania równowagi uwypuklić jakieś szczątkowe wątki liryczne – pozwoli to męskiej części widowni złapać oddech, a jej żeński pierwiastek wzruszy do łez.
Kiedy w roku 1983 Shogun Assassin został wydany Wielkiej Brytanii na taśmie VHS, natychmiast został wycofany z obrotu ze względu na “nadmiar ekstremalnej przemocy”. Jednak czasy się zmieniają .... Dlatego - gdy osiemnaście lat później ten sam film został wydany na płycie DVD - jego okładkę opatrzono napisem „ZAKAZANY OD 1983 ROKU” – co znacznie zwiększyło przychody ze sprzedaży.
W roku 2006 film ten został przetworzony ponownie – cyfrowo zgrany z oryginalnego materiału japońskiego. Znacznie poprawiło to jego jakość, dzięki czemu drastyczne szczegóły są teraz dużo lepiej widoczne. Dodatkowo można zrobić zrzut ekranowy. Wydawcą tak poprawionego Shoguna Assassina jest amerykańska firma AnimEigo. W roku 2010 ta sama firma wydała go w wersji Blu-Ray. Istnieje też wydanie Shogun Assassin 2 - reklamowane jako kontynuacja części pierwszej. Ale jest to trzeci film z oryginalnej serii Kozure Okami, w reżyserii Kenjiego Misumi, nie potarganej przez żadnych „barbarzyńców”.
Informacja handlowa: firma AnimEigo nie prowadzi bezpośredniej sprzedaży poza Amerykę Północną. Jednak wszystkie wydane przez nią tytuły są możliwe do nabycia - najłatwiej to uczynić poprzez Amazon brytyjski, do których poniżej podaję linki.
Uwaga! Decydując się na zakup trzeba zwracać uwagę na regiony kodowania, pamiętając o ograniczeniach z tego wynikających. Porad w tym zakresie udzielałem w poscie Regiony kodowania filmów
Rozmaite elementy z filmu Shogun Assassin bywają wykorzystywane w innych tworach kultury masowej. Przykładem tego może być scenka z Kill Bill 2 wymyślona przez Quentina Tarantino:
- B.B. chcesz, żeby mamusia obejrzała z tobą film przed snem?
- Chcesz mamusiu oglądać ze mną film?
- O tak! Uwielbiam to.| A jaki byś chciała obejrzeć?
- "Siogun zabójca".
- Nie B.B.|"Siogun zabójca" jest za długi.
PODSUMOWANIE
Ciekawa to sprawa - żywe zainteresowanie tym osobliwym filmem utrzymuje się nadal. Pomimo że minęło już 40 lat od nakręcenia materiału zdjęciowego, a 30 od zmontowania go w film Shogun Assassin.
Nadal ma on zarówno swoich gorących wielbicieli, jak i zdeklarowanych przeciwników. Co więcej - wiele cech jakimi film ten się charakteryzuje, jedni traktują jako jego zalety, a inni postrzegają je jako wady.
Dobrze więc, że w końcu i u nas zostanie on wydany. Byle nie stał się wyznacznikiem gustów polskiej publiczności. Mam nadzieję, że film ten raczej zachęci do oglądania japońskich oryginałów, o których śmiem twierdzić, że są o niebo lepsze. Filmy z tej serii Kozure Ōkami opiszę w odrębnym poscie.
Na temat filmu Shogun Assassin coś jeszcze: odrobina statystyki ze strony IMDb poświęconej temu filmowi (według stanu na dzień 1 czerwca 2011 r.):
• Średnia ocena filmu 7,7* (4041 głosów); najwyższa ocena 10* (891); mediana 8* (948); najniższa ocena 1* (48).
• Najwyższe noty skłonne są temu filmowi przyznawać... dziewczynki/panienki poniżej lat 18 - i ta wysoka ocena utrzymuje się wśród kobiet do wieku lat 29.
Czyżby ten film rzeczywiście służył im za bajeczkę na dobranoc i to już od czasu pierwszego wydania na kasetach? To chyba za sprawą słynnej sceny z rozczłonkowywaniem męskiego ninja przez kobiece ninja? Zapewne fajne musi to być uczucie, gdy podobny obrazek panience się później przyśni ... Strzeżcie się zatem junacy, po tym jak wasze partnerki ten film obejrzą!
Ale jest i drobna pociecha: ocena wartości Shoguna Assassina gwałtownie spada u pań w wieku powyżej lat 45 – pewnie dlatego, że babciom również ten film wydaje się za długi! Tak więc panowie w „słusznym” wieku nie muszą już się o amputację aż tak bardzo obawiać.
Jakie jest moje własne zdanie o tym filmie? Otóż ...
Nie uważam bynajmniej, by należało wycofywać ze sprzedaży noże, pomimo iż zdarza się, że sąsiad zadźga sąsiada. Ludzkie potrzeby się różnią, pomysły twórców i gusty publiczności również – gorsze rzeczy pojawiają się na ekranach.
Uważam nawet ten film za lekturę obowiązkową, zwłaszcza dla fanów kina samurajskiego! Ten film powinni koniecznie obejrzeć, by poznać amerykańską propozycję filmu samurajskiego. Wcale niekoniecznie trzeba ją polubić ... Może raczej po to, by bardziej docenić inne, wspaniałe filmy o tematyce samurajskiej.
Warto jednak ostrzec, że film taki jak ten może narobić szkody! Przytoczę w tym celu opinię jednego z widzów wypowiadających się na Amazonie amerykańskim:
„Miałem przyjaciela, który ustawicznie protestował, kiedy chciałem mu zaprezentować jakiś dobry film japoński,. Argumentował to tym, że nienawidzi filmów samurajskich. Odwiedziłem go kiedyś w jego domu i wówczas wręczył mi film Shogun Assassin ze słowami: mam tu dla ciebie coś, co na pewno ci się spodoba. Zrozumiałem wówczas skąd wzięła się u niego niechęć do oglądania filmów samurajskich. Z dobrego japońskiego materiału zrobiono coś, co przypominało idiotyczne filmy o amerykańskich ninjach”.
Jeśli ktoś z Was tego filmu nie zna, a chciałby poznać jego treść przed obejrzeniem Kata shoguna - lub jest zainteresowany inną jego analizą - polecam pracę napisaną przez Dagmarę Sitek.
Zamieściła ją w portalu Film.org
Tekst autorstwa tej pani nie jest wolny od drobnych błędów, ale dobrze oddaje treść i sens (lub bezsens) omawianego filmu ...
Przygody Samotnego Wilka i Szczenięcia można również poznawać dzięki wydawnictwu MANDRAGORA, które wydało siedem albumów tej mangi po polsku.
Dalsze zeszyty można zdobyć poprzez sklep Amazon, tyle że w języku angielskim. Poniżej zamieszczam odsyłacze do kilku przykładowych pozycji:
Na zakończenie swoich wywodów raz jeszcze chciałbym złożyć podziękowanie autorom tej filmowej niespodzianki. Zwłaszcza, że – zgodnie z sugestią zawartą ich nazwie, 9th PLAN - mają oni w swoich PLANACH całą serię KINO BUSHIDO.
sobota, 7 maja 2011
NA SKRAJU RZEKI - Ogawa no hotori – At River’s Edge
13 maja br. na Festiwalu w Cannes wytwórnia TOEI zaprezentowała kolejny film historyczny (jidaigeki) o tematyce samurajskiej: Ogawa no hotori 小川の辺. Jest to najnowsze dzieło Tetsuo SHINOHARY - japońskiego reżysera, który niedawno nakręcił inny film o podobnej tematyce - Górska wiśnia (Yamazakura – 2008).
Obsada aktorska
(w porządku alfabetycznym, nazwiska dużymi literami):
Tatsuya FUJI, Noriyuki HIGASHIYAMA, Ainosuke KATAOKA, Ryo KATSUJI, Rinko KIKUCHI, Chieko MATSUBARA, Tokuma NISHIOKA, Machiko ONO, Takashi SASANO.
Podstawą scenariusza do tego filmu była jedna z nowel napisanych przez Shuheia FUJISAWĘ (autor ten napisał szereg opowiadań, na podstawie których nakręcono w ostatnich latach kilka znakomitych filmów jidaigeki: Samuraj-Zmierzch (Tasogare seibei - 2002), Ukryte ostrze (Kakushi ken oni no tsume – 2004), Samurai, którego kochałam (Semishigure – 2005), Miłość i honor (Bushi no ichibun – 2006), Górska wiśnia (Yamazakura – 2008) oraz Sword of Desperation (Hisshiken torisashi – 2010).
Zarys fabuły filmu:
Samuraj Inui Sakunosuke (Noriyuki Higashiyama) otrzymuje od swego klanu misję: dokonanie zemsty na innym samuraju, Sakuma Morie. Zadanie niby typowe - w jego jednak przypadku okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, albowiem ofiarą Sasanosuke ma być mąż jego własnej, młodszej siostry, imieniem Tazu (Rinko Kikuchi). Przed Sasanosuke staje więc dokonanie wyboru pomiędzy więzami rodzinnymi (ninjo) a samurajską powinnością wobec własnego klanu (giri). Ponadto Tazu również doskonale włada mieczem, więc Sasanosuke musi się liczyć z koniecznością stoczenia walki z własną siostrą.
55 sekundowy trailer:
Obsada aktorska
(w porządku alfabetycznym, nazwiska dużymi literami):
Tatsuya FUJI, Noriyuki HIGASHIYAMA, Ainosuke KATAOKA, Ryo KATSUJI, Rinko KIKUCHI, Chieko MATSUBARA, Tokuma NISHIOKA, Machiko ONO, Takashi SASANO.
Podstawą scenariusza do tego filmu była jedna z nowel napisanych przez Shuheia FUJISAWĘ (autor ten napisał szereg opowiadań, na podstawie których nakręcono w ostatnich latach kilka znakomitych filmów jidaigeki: Samuraj-Zmierzch (Tasogare seibei - 2002), Ukryte ostrze (Kakushi ken oni no tsume – 2004), Samurai, którego kochałam (Semishigure – 2005), Miłość i honor (Bushi no ichibun – 2006), Górska wiśnia (Yamazakura – 2008) oraz Sword of Desperation (Hisshiken torisashi – 2010).
Zarys fabuły filmu:
Samuraj Inui Sakunosuke (Noriyuki Higashiyama) otrzymuje od swego klanu misję: dokonanie zemsty na innym samuraju, Sakuma Morie. Zadanie niby typowe - w jego jednak przypadku okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, albowiem ofiarą Sasanosuke ma być mąż jego własnej, młodszej siostry, imieniem Tazu (Rinko Kikuchi). Przed Sasanosuke staje więc dokonanie wyboru pomiędzy więzami rodzinnymi (ninjo) a samurajską powinnością wobec własnego klanu (giri). Ponadto Tazu również doskonale włada mieczem, więc Sasanosuke musi się liczyć z koniecznością stoczenia walki z własną siostrą.
55 sekundowy trailer:
Etykiety:
Ogawa no hotori,
Shuhei Fujisawa,
Tetsuo Shinohara
piątek, 1 kwietnia 2011
MUSASHI, który swego czasu regularnie pojawiał się w Polsce
Finalizując (przynajmniej jak na razie!) nasze wspólne poszukiwania serialu o Musashim, który był wyświetlany w polskiej telewizji w roku 1985, mam wielką przyjemność powiadomić, że odcinki tego serialu są obecnie dostępne na YouTube. Niestety, są one (również: przynajmniej jak na razie!) dostępne wyłącznie w języku ojczystym naszego dzielnego, "dwumieczowego" bohatera - brak napisów, choćby w języku angielskim. Myślę jednak, że wkrótce takich napisów się doczekamy (a może również w języku polskim?), dlatego sądzę, że już teraz warto tym serialem bliżej się zainteresować.
Oto fragment pierwszego odcinka, pozostałe łatwo wyłowić ze źródła, przy użyciu sieci:
Pozdrawiam i życzę przyjemnego oglądania.
PS. Serdeczne podziękowania dla Akina z Tokyo (snowdream2011) oraz dla Mariusza (primax122), gdzieś z Polski ...
PPS. Więcej informacji o tym pamiętnym i ulubionym serialu w moim postach wcześniejszych i w komentarzach do nich ...
Oto fragment pierwszego odcinka, pozostałe łatwo wyłowić ze źródła, przy użyciu sieci:
Pozdrawiam i życzę przyjemnego oglądania.
PS. Serdeczne podziękowania dla Akina z Tokyo (snowdream2011) oraz dla Mariusza (primax122), gdzieś z Polski ...
PPS. Więcej informacji o tym pamiętnym i ulubionym serialu w moim postach wcześniejszych i w komentarzach do nich ...
poniedziałek, 17 stycznia 2011
SOREKARA NO MUSASHI – filmy o Musashim „późniejszym”, czyli badanie zawartości cukru w cukrze
OK, składam serdeczne dzięki czytelnikom biorącym udział w poszukiwaniach Musashiego - nareszcie wiemy, gdzie on tak długo przed nami się ukrywał :-) Teraz spróbuję nieco uporządkować informacje na temat tego serialu, wyświetlanego w Polsce w roku 1985:
Japoński tytuł serialu: Sorekara no Musashi
Rok produkcji: 1981 (13 epizodów, Nakamura Production)
Reżyseria: Masatsuda SAWAJIMA, Sai OSU
Scenariusz: Masatsuda SAWAJIMA (w oparciu o powieść autora Katsukiyo OYAMA)
Obsada: Kinnosuke NAKAMURA (jako Miyamoto Musashi), Meiko KAJI, Wakako SAKAI
Informacje w IMDb
Jak na razie jeszcze tego nie za dużo, ale informacje powyższe będę się starał dalej poszerzać!
UWAGA! Wiele interesujących hiperlinków dotyczących tego serialu można znaleźć w komentarzach czytelników do mojego wcześniejszego posta Filmy i seriale o Miyamoto Musashim
Natomiast ja dodam teraz trochę wiadomości, które również mogą moich czytelników zainteresować:
Wśród aktorów odtwarzających postać Musashiego w filmach aktor Kinnosuke NAKAMURA pojawia się najczęściej (6 filmów, 13 odcinków serialu TV). Inni aktorzy często występujący w roli Musashiego to Chiezo KATAOKA (6 filmów) oraz Toshiro MIFUNE (3 filmy)
Szczegółową biografię Kinnosuke NAKAMURY/YOROZUYA (1932-1997), aktora z rodowodem teatralnym kabuki , specjalizującego się w kreowaniu ról filmowych odtwarzających epizody z życia znanych japońskich postaci historycznych (np. Takeda Shingen, Oda Nobunaga, Tokugawa Ieyasu, Kuranosuke Oishi, Yagyu Tajima, Sakamoto Ryoma) oraz fikcyjnych (np. Tange Sazen, Itto Ogami) opublikuję wkrótce.
Według moich dotychczasowych ustaleń Nakamura wcielił się w postać Musashiego w następujących filmach:
Powyższe tytuły są ściśle powiązane fabularnie: scenariusze do nich powstały jako chronologiczna adaptacja wydarzeń opisanych w powieść Eiji YOSHIKAWA “Musashi” z roku 1935, publikowanej w odcinkach w gazecie Asahi Shimbun. Reżyserem wszystkich pięciu filmów był Tomu UCHIDA (1898-1970), a stworzył je w wytwórni Toei.
Kilka lat później ta sama para twórców filmowych (Kinnosuke NAKAMURA i Tomu UCHIDA) nakręciła jeszcze jeden film z Musashim w roli głównej:
1971
Shinken shobu
Death Match AKA Swords of Death
Informacje w IMDb
Ten szósty tytuł nie jest jednak zbytnio powiązany z poprzednimi; obejmuje jeden ze środkowych epizodów opisanych powieści Yoshikawy, a mianowicie konflikt i pojedynek Musashiego z roninem Baikenem Shishido (w tej roli Rentaro MIKUNI), posługującym się bronią kusari-gama (łańcuch i sierp).
Powieść Eiji Yoshikawy oraz scenariusze większości filmów na tej powieści opartych kończą się zazwyczaj na pojedynku Musashiego z Kojiro Sasakim, rozegranym w roku 1612 na wyspie Ganryujima (zwanej też Funajima) - pojedynku, który nasz bohater spektakularnie wygrał, posługując się bronią wystruganą z wiosła. Poźniejsze dzieje Musashiego ginęły jednak w pomroce domysłów, dla których jedynym światłem były nieliczne wzmianki autobiograficzne autora Gorin-no sho, czyli „Księgi Pięciu Kręgów”. Takie rozwiązanie nie zadowalało oczywiście wielbicieli Musashiego, tej na poły legendarnej, na poły historycznej postaci. Jedną z prób wypełnienia tak dotkliwej luki w jego życiorysie była powieść pt. Sorekara no Musashi, autorstwa Katsukiyo OYAMA (1896-1965, inna pisownia: Katsuhiro KOYAMA, KOUYAMA), podejmująca niektóre wątki biograficzne oraz stanowiąca próbę ich kontynuacji na tle autentycznych wydarzeń historycznych, m. in.: inwigilacja i prześladowania chrześcijan na Kiusiu, dzieje rodu Hosokawa, powstanie Shimabara (1637-8).
W roku 1981, czyli po 20 latach od powstania pierwszego filmu, w którym Kinnosuke Nakamura odtwarzał rolę „młodego” Musashiego, aktor ten powrócił do swej ulubionej postaci, tworząc kilkanaście odcinków filmu TV, przedstawiających fikcyjne epizody z życia „późniejszego” Musashiego. Nakamura był zarazem producentem tego serialu (Nakamura Production).
1981
Sorekara no Musashi
Informacje w IMDb
Te nowe filmy Nakamury stanowić miały swego rodzaju kontynuację opowieści o Musashim (sorekara = potem, później) – filmową wizję prawdopodobnych wydarzeń z dalszego życia naszego bohatera.
I to jest właśnie ten serial o Musashim, który był wyświetlany w polskiej TV w roku 1985!
Nie była to ani pierwsza, ani jedyna próba tego rodzaju - filmów poświęconych dalszym dziejom Musashiego było co najmniej kilka (stąd zapewne to całe zamieszanie w naszych poszukiwaniach):
1964
Hiken
film fab. w reż. Hiroshiego INAGAKI,
W roli Musashiego: Ryunosuke TSUKIGATA
Informacje w IMDb
1964
serial TV, 52 odcinki
W roli Musashiego: Ryunosuke TSUKIGATA
1996
Sorekara no Musashi
serial TV, 13 odcinków
W roli Musashiego: Kinya KITAOJI
Informacje o możliwości zakupu
2003
Musashi
serial TV, 43 odcinki
W roli Musashiego: Mitsunobu OZAKI
Informacje na IMDb
Czy to oznacza, że fabuła naszego serialu jest wyłącznie tworem wyobraźni jego twórców – idących śladem fantazji autora wspomnianej wyżej książki? Powieść Yoshikawy została ponoć w pewnym stopniu oparta o badania historyczne tegoż autora - czy podobnie było z powieścią Oyamy?
Czy poddanie w wątpliwość wątków fabularnych tego serialu stanowiło główny powód, dla którego filmy o „późniejszym” Musashim nie spotkały się z tak szerokim uznaniem w świecie jak te, które zostały oparte na pierwowzorze powieściowym Yoshikawy o „młodym” Musashim?
Na te i podobne pytania trudno znaleźć odpowiedź. Moim zdaniem, jeśli nawet jest to czysta fikcja, to przecież nie umniejsza to wartości naszego serialu w sensie jego wartości artystycznych, historycznych, lub choćby czysto rozrywkowych. Bardzo lubię ten serial, choćby ze względu na sposób w jaki Nakamura odtwarza w nim rolę naszego bohatera.
Japoński tytuł serialu: Sorekara no Musashi
Rok produkcji: 1981 (13 epizodów, Nakamura Production)
Reżyseria: Masatsuda SAWAJIMA, Sai OSU
Scenariusz: Masatsuda SAWAJIMA (w oparciu o powieść autora Katsukiyo OYAMA)
Obsada: Kinnosuke NAKAMURA (jako Miyamoto Musashi), Meiko KAJI, Wakako SAKAI
Informacje w IMDb
Jak na razie jeszcze tego nie za dużo, ale informacje powyższe będę się starał dalej poszerzać!
UWAGA! Wiele interesujących hiperlinków dotyczących tego serialu można znaleźć w komentarzach czytelników do mojego wcześniejszego posta Filmy i seriale o Miyamoto Musashim
Natomiast ja dodam teraz trochę wiadomości, które również mogą moich czytelników zainteresować:
Wśród aktorów odtwarzających postać Musashiego w filmach aktor Kinnosuke NAKAMURA pojawia się najczęściej (6 filmów, 13 odcinków serialu TV). Inni aktorzy często występujący w roli Musashiego to Chiezo KATAOKA (6 filmów) oraz Toshiro MIFUNE (3 filmy)
Szczegółową biografię Kinnosuke NAKAMURY/YOROZUYA (1932-1997), aktora z rodowodem teatralnym kabuki , specjalizującego się w kreowaniu ról filmowych odtwarzających epizody z życia znanych japońskich postaci historycznych (np. Takeda Shingen, Oda Nobunaga, Tokugawa Ieyasu, Kuranosuke Oishi, Yagyu Tajima, Sakamoto Ryoma) oraz fikcyjnych (np. Tange Sazen, Itto Ogami) opublikuję wkrótce.
Według moich dotychczasowych ustaleń Nakamura wcielił się w postać Musashiego w następujących filmach:
| 1961 Miyamoto Musashi Zen and Sword Informacje w IMDb | |
| 1962 Miyamoto Musashi 2: Hannyazaka no ketto Showdown at Hannyazaka Heights Informacje w IMDb | |
| 1963 Miyamoto Musashi 3: Nitoryu kaigen Two-Sword Fencing Is Born Informacje w IMDb | |
| 1964 Miyamoto Musashi 4: Ichijoji no ketto The Duel at Ichijoji Informacje w IMDb | |
| 1965 Miyamoto Musashi 5: Ganryû-jima no kettô Duel at Ganryu Isle AKA Musashi vs. Kojiro Informacje w IMDb | |
| Możliwość zakupu (5 filmów): Ultimate Samurai Miyamoto Musashi [DVD] [1961] [Region 1] [US Import] [NTSC] Dostępność w sieci [RS]: Miyamoto Musashi (1–5) |
Powyższe tytuły są ściśle powiązane fabularnie: scenariusze do nich powstały jako chronologiczna adaptacja wydarzeń opisanych w powieść Eiji YOSHIKAWA “Musashi” z roku 1935, publikowanej w odcinkach w gazecie Asahi Shimbun. Reżyserem wszystkich pięciu filmów był Tomu UCHIDA (1898-1970), a stworzył je w wytwórni Toei.
Kilka lat później ta sama para twórców filmowych (Kinnosuke NAKAMURA i Tomu UCHIDA) nakręciła jeszcze jeden film z Musashim w roli głównej:
1971
Shinken shobu
Death Match AKA Swords of Death
Informacje w IMDb
Ten szósty tytuł nie jest jednak zbytnio powiązany z poprzednimi; obejmuje jeden ze środkowych epizodów opisanych powieści Yoshikawy, a mianowicie konflikt i pojedynek Musashiego z roninem Baikenem Shishido (w tej roli Rentaro MIKUNI), posługującym się bronią kusari-gama (łańcuch i sierp).
Powieść Eiji Yoshikawy oraz scenariusze większości filmów na tej powieści opartych kończą się zazwyczaj na pojedynku Musashiego z Kojiro Sasakim, rozegranym w roku 1612 na wyspie Ganryujima (zwanej też Funajima) - pojedynku, który nasz bohater spektakularnie wygrał, posługując się bronią wystruganą z wiosła. Poźniejsze dzieje Musashiego ginęły jednak w pomroce domysłów, dla których jedynym światłem były nieliczne wzmianki autobiograficzne autora Gorin-no sho, czyli „Księgi Pięciu Kręgów”. Takie rozwiązanie nie zadowalało oczywiście wielbicieli Musashiego, tej na poły legendarnej, na poły historycznej postaci. Jedną z prób wypełnienia tak dotkliwej luki w jego życiorysie była powieść pt. Sorekara no Musashi, autorstwa Katsukiyo OYAMA (1896-1965, inna pisownia: Katsuhiro KOYAMA, KOUYAMA), podejmująca niektóre wątki biograficzne oraz stanowiąca próbę ich kontynuacji na tle autentycznych wydarzeń historycznych, m. in.: inwigilacja i prześladowania chrześcijan na Kiusiu, dzieje rodu Hosokawa, powstanie Shimabara (1637-8).
W roku 1981, czyli po 20 latach od powstania pierwszego filmu, w którym Kinnosuke Nakamura odtwarzał rolę „młodego” Musashiego, aktor ten powrócił do swej ulubionej postaci, tworząc kilkanaście odcinków filmu TV, przedstawiających fikcyjne epizody z życia „późniejszego” Musashiego. Nakamura był zarazem producentem tego serialu (Nakamura Production).
1981
Sorekara no Musashi
Informacje w IMDb
Te nowe filmy Nakamury stanowić miały swego rodzaju kontynuację opowieści o Musashim (sorekara = potem, później) – filmową wizję prawdopodobnych wydarzeń z dalszego życia naszego bohatera.
I to jest właśnie ten serial o Musashim, który był wyświetlany w polskiej TV w roku 1985!
Nie była to ani pierwsza, ani jedyna próba tego rodzaju - filmów poświęconych dalszym dziejom Musashiego było co najmniej kilka (stąd zapewne to całe zamieszanie w naszych poszukiwaniach):
1964
Hiken
film fab. w reż. Hiroshiego INAGAKI,
W roli Musashiego: Ryunosuke TSUKIGATA
Informacje w IMDb
1964
serial TV, 52 odcinki
W roli Musashiego: Ryunosuke TSUKIGATA
1996
Sorekara no Musashi
serial TV, 13 odcinków
W roli Musashiego: Kinya KITAOJI
Informacje o możliwości zakupu
2003
Musashi
serial TV, 43 odcinki
W roli Musashiego: Mitsunobu OZAKI
Informacje na IMDb
Czy to oznacza, że fabuła naszego serialu jest wyłącznie tworem wyobraźni jego twórców – idących śladem fantazji autora wspomnianej wyżej książki? Powieść Yoshikawy została ponoć w pewnym stopniu oparta o badania historyczne tegoż autora - czy podobnie było z powieścią Oyamy?
Czy poddanie w wątpliwość wątków fabularnych tego serialu stanowiło główny powód, dla którego filmy o „późniejszym” Musashim nie spotkały się z tak szerokim uznaniem w świecie jak te, które zostały oparte na pierwowzorze powieściowym Yoshikawy o „młodym” Musashim?
Na te i podobne pytania trudno znaleźć odpowiedź. Moim zdaniem, jeśli nawet jest to czysta fikcja, to przecież nie umniejsza to wartości naszego serialu w sensie jego wartości artystycznych, historycznych, lub choćby czysto rozrywkowych. Bardzo lubię ten serial, choćby ze względu na sposób w jaki Nakamura odtwarza w nim rolę naszego bohatera.
czwartek, 29 kwietnia 2010
Dai-bosatsu toge - Sword of Doom - MIECZ ZAGŁADY
Omawianie filmów zacznę nieco przekornie - wcale nie od jednego z filmów przy opracowaniu których brałem ostatnio udział (ich lista we wcześniejszym poście), lecz odniosę się do filmu wypuszczonego ostatnio na polski rynek przez wydawnictwo BLINK. Uczynię tak z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, iż oceniam ten film jako wybitny i znaczący dla rozwoju kinematografii światowej i w związku z tym uważam, że powinien on być polskiej publiczności odpowiednio przedstawiony, po drugie dlatego, że napisanej przez siebie recenzji nie byłem w stanie umieścić nigdzie indziej, a to ze względu na ograniczoność miejsca przeznaczonego na takie sprawy. A przecież warto i jest o czym pisać …
Film Kihachiego OKAMOTO z roku 1965 o japońskim tytule Dai-bosatsu toge jest dobitnym przykładem twórczości filmowej takiego rodzaju, jaka powstawała z przeznaczeniem przede wszystkim na rynek krajowy, czyli dla widza obznajmionego z realiami historycznymi oraz kontekstem kulturowym prezentowanego dzieła. Niektóre z takich dzieł, czasami celowo, (np. ze względu na ich wybitne walory), lecz chyba częściej na skutek zbiegu okoliczności, prezentowane są kręgowi odbiorców szerszemu niż rodzimy, jednak wówczas – o ile trafiają one do nie przygotowanej odpowiednio publiczności filmowej – mają prawo budzić konsternację wynikającą z niezrozumienia, częściowego zrozumienia lub nawet opacznego zrozumienia ich treści. Z sytuacją taką będziemy teraz mieli do czynienia coraz częściej, choćby w rezultacie nieograniczonego już niemal dostępu do obfitego dorobku kultury światowej, do czego wydatnie przyczynia się Internet, ale także dzięki możliwość nabywania różnorakich filmów poprzez rozbudowaną międzynarodową sieć sprzedaży wysyłkowej. W takich przypadkach mamy jednak raczej do czynienia z problemami odbioru indywidualnego, za które przecież nikt nie weźmie odpowiedzialności. Nieco gorzej, kiedy jakieś wydawnictwo decyduje się na zakup licencji na rozpowszechnianie egzotycznego tytułu, po czym – po zaledwie pobieżnym opracowaniu rodzimej wersji językowej - udostępnienia go szerokiej acz niezbyt przygotowanej publiczności, rzucając ją od razu na głęboką wodę, nie tylko bez sprawdzenia jej umiejętności pływania, ale i bez wskazania gdzie można znaleźć koła ratunkowe.
Obawiam się, że tak właśnie może być w przypadku filmu Miecz zagłady Kihachiego Okamoto.
Film ten prawdopodobnie porazi nieprzygotowanego widza jako doświadczenie absurdalnej przemocy, podążającej śladem nihilistycznego japońskiego szermierza, poczynając od pozornie niczym nie uzasadnionego zamordowania przez niego bezbronnego starego człowieka, aż do scen finałowych, które wyglądają jak próba unicestwienia ludzkości przez szaleńca, kiedy szermierz ów, w stanie jakowejś ekstazy, dokonuje pogromu niezliczonej armii napastników, najpierw urojonych, a później realnych.
Film jest wielowątkowy i niemal każdy z nich wymagałby dodatkowego objaśnienia, natomiast całość filmowego obrazu oraz jego przesłanie domagają się jakichś komentarzy.
Z racji tego, że film ten uważam za wybitny i znaczący, i to nie tylko dla kinematografii japońskiej, spróbowałem czegoś takiego dokonać.
Najpierw ogólna uwaga odnośnie wątków historycznych, stanowiących szersze tło dla dramatycznych wydarzeń jednostkowych pokazanych w tym filmie. Jego dość zawiła akcja jest umiejscowiona w latach 60tych XIX wieku, w okresie zwanym Bakumatsu, etapie schyłkowym szogunatu Tokugawów. Ten niezwykle dramatyczny okres charakteryzował się znaczną dezintegracją japońskiego społeczeństwa, rozdartego na krwawo zwalczające się stronnictwa – jedno z nich pragnęło zachować dotychczasowy układ sił politycznych, natomiast drugie dążyło do przywrócenia autorytetu władzy cesarskiej oraz do wypędzenia z kraju intruzów-cudzoziemców. To niechlubny okres historii Japonii, wypełniony politycznymi morderstwami, dokonywanymi przez obydwie strony - i to nie tylko przez zdegenerowane indywidua, ale również przez grupy paramilitarne przynależne do fanatycznych frakcji; w tym filmie jedną z nich jest grupa Shinchogumi, która przygotowuje szereg morderstw politycznych i dla której bohater filmu stanowi cenny nabytek ze względu na swoje niesamowite umiejętności szermiercze.
Do charakterystyki tego okresu należał również fakt pojawienia się wówczas wielu ambitnych jednostek, wcale niekoniecznie wywodzących się z warstwy samurajskiej (takich np. jak Hachiro Kiyokawa, czy Isami Kondo), które usiłowały wykorzystać powstały zamęt społeczny dla zrobienia kariery osobistej, niekoniecznie kierując się przesłankami ideowymi, lecz po prostu sprzedając swe umiejętności jednej lub drugiej stronie konfliktu. Trafiały się również jednostki wyraźnie psychopatyczne – takie właśnie jak główny bohater naszego filmu, czyli Ryunosuke Tsukue – dla których już sama okazja do zabijania mieczem stanowiła źródło przyjemności, trudnej do zrozumienia przez przeciętnego śmiertelnika satysfakcji.
To tyle na temat podłoża historycznego w ramach krótkiej recenzji. Osobom, które chciałyby bliżej poznać ten niezwykły okres, warto polecić książkę Romulusa Hillsborougha pt. Shinsengumi. Ostatni wojownicy szoguna, wydaną przez Dom Wydawniczy BELLONA w roku 2005, w której ten okres, frakcje, grupy i historyczne postacie opisane są bardzo szczegółowo. Zapoznanie się z powyższą lekturą pozwoli rozpoznawać te z nich, które zostały zobrazowane w tymże filmie, takie jak Isami Kondo, czy Kamo Serizawa, ale przede wszystkim ułatwi zrozumienie motywów ich postępowania. Kilka spośród historycznych postaci tego okresu bardzo przypominało swą postawą naszego fikcyjnego bohatera, któremu nie brak było rzeczywistych pierwowzorów. Znajomość tej lektury może również się przydać w związku z planami wydania w Polsce filmu Yojiro TAKITY pt. Gdy dobyto ostatni miecz z roku 2003 (tyt.ang. When The Last Sword Is Drawn, tyt. jap. Mibu gishi den), który dotyczy tego samego okresu historii Japonii, tych samych frakcji, grup i ludzi oraz związanych z nimi wydarzeń.
W filmie Miecz zagłady (którego tytuł angielski, The Sword of Doom, powinien być raczej przełożony jako Miecz przeznaczenia) wątki melodramatyczne oraz związane z nimi przesłania moralne są znacznie lepiej rozwinięte niż wątki polityczne.
Fabuła koncentruje się na cynicznym i parającym się krwawą robotą roninie, który jest wcieleniem zła i okrucieństwa. W tę demoniczną postać wcielił się wybitny aktor Tatsuya Nakadai, tworząc chyba jedną z najwybitniejszych ról w swoim obszernym, bo liczacym ponad sto filmów repertuarze; widz polski zna tego aktora przede wszystkim z wyśmienitych ról w filmach Harakiri i Bunt. Postać jaką Nakadai zagrał w Mieczu zagłady mrozi krew w żyłach i często jest aż bolesna do oglądania – jego twarz, a właściwie to język jego całego ciała wyrażają cynizm i okrucieństwo; jedyne przebłyski uciechy w jego martwych oczach pojawiają się jedynie wtedy, gdy zabija. Niewiele wiemy o jego przeszłości poza tym, że pomimo jego wysokich umiejętności szermierczych został usunięty ze szkoły kendo/kenjutsu, prawdopodobnie na skutek mocno niewłaściwego postępowania. Naszego antybohatera poznajemy w momencie kiedy zabija bez powodu starego człowieka, a następnie gdy wykorzystuje seksualnie Ohamę (aktorka Michiko ARATAMA), żonę jednego ze swoich szermierczych konkurentów, po czym – pomimo złożonej obietnicy - zabija jej męża drewnianym mieczem bokken w trakcie zawodów szermierczych. Znikomym dla Ryunosuke usprawiedliwieniem może być fakt, że został do tego sprowokowany przez zazdrosnego i pragnącego pomścić hańbę zdrady małżeńskiej Bennojo, i raczej niewielkim odkupieniem winy zabójstwa może być fakt, że przygarnął jego wcześniej rozwiedzioną i wkrótce owdowiałą żonę oraz zapewnił utrzymanie ich dziecku. Dalsze życie Ryunosuke będzie już wypełnione ustawicznym zabijaniem, które stanie się właściwie jedyną treścią jego życia.
Pojawiają się w tym filmie także inne, melodramatyczne wątki, ściśle sprzężone z wydarzeniami, których złowieszczym współtwórcą bądź uczestnikiem był nasz socjopatyczny bohater. Składają się nań życiowe losy osieroconej Omatsu (aktorka Yoko NAITO), której to właśnie dziadka zabił Ryunosuke, i która została oddana przez swego przyszywanego wujka, złodziejaszka Shichibeia (aktor Ko NISHIMURA) pod opiekę bukieciarce, usiłującej sprzedać niewinność dziewczęcia miejscowemu lowelasowi, a kiedy się to nie udało - po prostu do burdelu. Dziewczę zakochuje się w międzyczasie młodym przystojnym Hyomie Utsukim (aktor Yuzo KAYAMA), który okazuje się być bratem człowieka zabitego podczas turnieju przez Ryunosuke i pragnącym go pomścić.
Dokonanie zemsty na Ryunosuke byłoby jednak dla Hyomy zbyt trudnym wyzwaniem. Jedyną osobą, która może go do tej walki odpowiednio przygotować (technicznie i psychicznie) jest nauczyciel kendo, Toranosuke Shimada (grany przez Toshiro MIFUNE). Sensei ów, będąc równie znakomitym co Ryunosuke mistrzem szermierki, stanowi absolutne przeciwieństwo charakterologiczne naszego głównego bohatera. W fantastycznej sekwencji, długiej i finezyjnie nakręconej w śnieżnej scenerii, poznajemy postawę psychiczną oraz umiejętności walki, jakie prezentuje ten pełen opanowania i dostojeństwa nauczyciel.
W międzyczasie Ryunosuke, wynajęty przez Serizawę Kamo, przywódcę grupy Shinchogumi, uczestniczy w kilku politycznych morderstwach, wykorzystując swój unikalny styl szermierki: mumio otonashi no kamae (postawa potulna, bez wyrazu). Niezwykle skuteczna, choć wyglądająca pozornie zwiotczale, pasywnie i bezwolnie - i przez to wprowadzająca w błąd przeciwników - oparta była o rewelacyjne wyczucie timingu (synchronizacji czasowej akcji i reakcji), pozwalając mu bez wysiłku eliminować oponentów. W końcu Ryunosuke zostaje wplątany w bratobójczy spisek, w którym ma odegrać rolę mordercy jednego z przywódców grupy zamachowców.
Finałowe sceny tego filmu są niezwykle ekspresyjną i niekończąca się sekwencją walk szermierczych; całe zło tkwiące w Ryunosuke dopada w końcu jego samego – w trakcie konfrontacji z pokrzywdzoną Omatsu nasz antybohater popada w obłęd i widzi na ścianach cienie wszystkich ofiar, które bezlitośnie pomordował. Bezskutecznie będzie rozcinać swym mieczem otaczające go parawany, aż do momentu kiedy te cieniste zjawy nie przerodzą się w rzeczywistych napastników. To, co później następuje, to jedna z najdłuższych i najlepiej nakręconych scen walki szermierczej, znakomita bitwa na miecze, która wydaje się nie mieć końca. Ryunosuke bezustannie i symbolicznie zabija niekończącą się liczbę przeciwników, tak jakby ta zacięta kontynuacja rzezi była w stanie kiedykolwiek uwolnić go od wroga wewnętrznego, ugasić jego własne pożądanie zabijania. Film kończy się stopklatką, która powinna uzmysłowić widzom, że droga obrana przez filmowego antybohatera nigdy nie dobiegnie końca, że nie sposób zabić wszystkich rzeczywistych czy urojonych przeciwników, natomiast zło i pasja tkwiące w naszym bohaterze wydają się być po prostu nieśmiertelne …
Parę zdań o samym filmie i jego twórcach.
Ekstremalna, choć mocno stylizowana przemoc obrazu Okamoto stanowi przejaw tego nurtu japońskiej twórczości filmowej, który była wyraźną inspiracją dla takich zachodnich twórców filmowych jak Sam Peckinpah, czy Sergio Leone. Film ten, zrealizowany w roku 1965 doskonale mieści się w trendzie antyheroicznych gatunków, jakie w tym czasie wypłynęły, zwłaszcza filmów gangsterskich oraz spaghetti westernów.
W swoim jednak gatunku, czyli tych japońskich filmów historycznych, dla których stosuje się nazwę chanbara, film ten nie był czymś szczególnie nowym - a jeśli nawet, to jedynie pod względem zagęszczenia ładunku zła emocjonalnego oraz zastosowania nowych środków ekspresji. Poprzedził go zresztą szereg innych, podobnych filmów, również takich, które powstały w oparciu o ten sam materiał źródłowy, czyli odcinkową powieść gazetową Kaizana NAKAZATO (1885-1944), która była publikowana przez ponad 30 lat (od roku 1913) pod tytułem Dai-bosatsu toge i już wcześniej doczekała się wielu inscenizacji, również filmowych. Film Miecz zagłady obejmuje zaledwie początkowy fragment tej powieści, której pełniejsze rozwinięcie można prześledzić w kilku trylogiach filmowych, autorstwa innych reżyserów, m.in Kunio Watanabe (1953), Tomu Uchidy (1957-59) lub Kenjiego Misumi i Kazuo Mori (1960-61).
Autor literackiego pierwowzoru ronina Ryunosuke, Kaizan Nakazato, który sam siebie uważał za ucznia literackiego Fiodora Dostojewskiego i Wiktora Hugo, pozostawał również pod wpływem idei chrześcijańskich i socjalistycznych. Konsekwentnie manifestował swą postawę pacyfistyczną począwszy od wojny rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905, a następnie podczas aktywności militarnej Japonii w latach 30tych i 40tych XX wieku. Powieść jego miała na celu pokazanie jak działa buddyjskie prawo karmiczne, głównie na przykładzie losów jej negatywnego bohatera, Ryunosuke Tsukue, jak również ukazanie w jak ogromnej mierze ścieżka zła, którą ten demoniczny bohater podążał, wytyczana była przez siły znajdujące się poza jego kontrolą. Stąd zresztą moja wcześniejsza sugestia, że film ten powinien raczej nosić polski tytuł "Miecz przeznaczenia".
Na zakończenie jeszcze parę uwag na temat niektórych artystycznych wartości tego filmu.
Epokę w jakiej film Miecz zagłady powstawał wyznaczały takie dzieła filmowe jak Tron we krwi (1957) Akiry Kurosawy czy Harakiri (1962) Masakiego Kobayashi. Większość obrazów samurajskich (a w owym czasie powstawało ich bardzo wiele) zdradzała tendencję do wyszukanej stylizacji walki, którą określa się jako szermierkę teatralną, dość mocno odbiegającą od szermierki rzeczywistej, bojowej. Na tym tle Miecz zagłady Kihachiego Okamoto w swoich licznych scenach walki: w pojedynku turniejowym Ryunosuke z Bunnojo, w sparringu podczas wizyty w szkole kendo Shimady, w bitwie stoczonej w śnieżnej scenerii, kiedy to Shimada dokonał pogromu grupy niedoszłych zamachowców, a zwłaszcza w apokaliptycznej walce finałowej - prezentuje swój nieco odmienny sposób przedstawienia scen szermierczych: dominuje w nich technika i precyzja cięć, ciągła zmiana perspektywy oraz świetna praca kamerzysty (Hiroshi MURAI).
Nie jest to jedyny film Kihachiego Okamoto o tematyce samurajskiej. Był on również twórcą innych filmów historycznych z podgatunku chanbara, takich jak: Warring Clans (1963), Samurai Assassin (1965), Kill! (1968), Red Lion (1969), Zatoichi Meets Yojinbo (1970), Jazz Daimyo (1986), czy wreszcie Vengeance For Sale (2001), które ten wybitny reżyser często dodatkowo ubarwiał swoistym satyrycznym humorem. Oczywiście nie był to jedyny gatunek filmowy w obszernej filmografii tego reżysera, którą można prześledzić choćby tutaj.
Autorem scenariusza do tego filmu był Shigenobu HASHIMOTO, legendarny współtwórca m.in. takich arcydzieł filmowych jak Rashomon (1950), Tron we krwi (1957), Ukryta forteca (1958) Akiry KUROSAWY, Harakiri (1962) i Bunt (1967) Masakiego KOBAYASHI, czy Samurajskie chorągwie (1969) Hiroshiego INAGAKI.
Twórcą świetnej muzyki do Miecza zagłady był artysta równie legendarny, Masaru SATO, który zilustrował swą muzyką ponad 200 japońskich filmów, wśród nich wiele nawet z tych nielicznych, które dotychczas zaprezentowano polskim fanom kina japońskiego.
Film Kihachiego OKAMOTO z roku 1965 o japońskim tytule Dai-bosatsu toge jest dobitnym przykładem twórczości filmowej takiego rodzaju, jaka powstawała z przeznaczeniem przede wszystkim na rynek krajowy, czyli dla widza obznajmionego z realiami historycznymi oraz kontekstem kulturowym prezentowanego dzieła. Niektóre z takich dzieł, czasami celowo, (np. ze względu na ich wybitne walory), lecz chyba częściej na skutek zbiegu okoliczności, prezentowane są kręgowi odbiorców szerszemu niż rodzimy, jednak wówczas – o ile trafiają one do nie przygotowanej odpowiednio publiczności filmowej – mają prawo budzić konsternację wynikającą z niezrozumienia, częściowego zrozumienia lub nawet opacznego zrozumienia ich treści. Z sytuacją taką będziemy teraz mieli do czynienia coraz częściej, choćby w rezultacie nieograniczonego już niemal dostępu do obfitego dorobku kultury światowej, do czego wydatnie przyczynia się Internet, ale także dzięki możliwość nabywania różnorakich filmów poprzez rozbudowaną międzynarodową sieć sprzedaży wysyłkowej. W takich przypadkach mamy jednak raczej do czynienia z problemami odbioru indywidualnego, za które przecież nikt nie weźmie odpowiedzialności. Nieco gorzej, kiedy jakieś wydawnictwo decyduje się na zakup licencji na rozpowszechnianie egzotycznego tytułu, po czym – po zaledwie pobieżnym opracowaniu rodzimej wersji językowej - udostępnienia go szerokiej acz niezbyt przygotowanej publiczności, rzucając ją od razu na głęboką wodę, nie tylko bez sprawdzenia jej umiejętności pływania, ale i bez wskazania gdzie można znaleźć koła ratunkowe.
Obawiam się, że tak właśnie może być w przypadku filmu Miecz zagłady Kihachiego Okamoto.
Film ten prawdopodobnie porazi nieprzygotowanego widza jako doświadczenie absurdalnej przemocy, podążającej śladem nihilistycznego japońskiego szermierza, poczynając od pozornie niczym nie uzasadnionego zamordowania przez niego bezbronnego starego człowieka, aż do scen finałowych, które wyglądają jak próba unicestwienia ludzkości przez szaleńca, kiedy szermierz ów, w stanie jakowejś ekstazy, dokonuje pogromu niezliczonej armii napastników, najpierw urojonych, a później realnych.
Film jest wielowątkowy i niemal każdy z nich wymagałby dodatkowego objaśnienia, natomiast całość filmowego obrazu oraz jego przesłanie domagają się jakichś komentarzy.
Z racji tego, że film ten uważam za wybitny i znaczący, i to nie tylko dla kinematografii japońskiej, spróbowałem czegoś takiego dokonać.
Najpierw ogólna uwaga odnośnie wątków historycznych, stanowiących szersze tło dla dramatycznych wydarzeń jednostkowych pokazanych w tym filmie. Jego dość zawiła akcja jest umiejscowiona w latach 60tych XIX wieku, w okresie zwanym Bakumatsu, etapie schyłkowym szogunatu Tokugawów. Ten niezwykle dramatyczny okres charakteryzował się znaczną dezintegracją japońskiego społeczeństwa, rozdartego na krwawo zwalczające się stronnictwa – jedno z nich pragnęło zachować dotychczasowy układ sił politycznych, natomiast drugie dążyło do przywrócenia autorytetu władzy cesarskiej oraz do wypędzenia z kraju intruzów-cudzoziemców. To niechlubny okres historii Japonii, wypełniony politycznymi morderstwami, dokonywanymi przez obydwie strony - i to nie tylko przez zdegenerowane indywidua, ale również przez grupy paramilitarne przynależne do fanatycznych frakcji; w tym filmie jedną z nich jest grupa Shinchogumi, która przygotowuje szereg morderstw politycznych i dla której bohater filmu stanowi cenny nabytek ze względu na swoje niesamowite umiejętności szermiercze.
Do charakterystyki tego okresu należał również fakt pojawienia się wówczas wielu ambitnych jednostek, wcale niekoniecznie wywodzących się z warstwy samurajskiej (takich np. jak Hachiro Kiyokawa, czy Isami Kondo), które usiłowały wykorzystać powstały zamęt społeczny dla zrobienia kariery osobistej, niekoniecznie kierując się przesłankami ideowymi, lecz po prostu sprzedając swe umiejętności jednej lub drugiej stronie konfliktu. Trafiały się również jednostki wyraźnie psychopatyczne – takie właśnie jak główny bohater naszego filmu, czyli Ryunosuke Tsukue – dla których już sama okazja do zabijania mieczem stanowiła źródło przyjemności, trudnej do zrozumienia przez przeciętnego śmiertelnika satysfakcji.
To tyle na temat podłoża historycznego w ramach krótkiej recenzji. Osobom, które chciałyby bliżej poznać ten niezwykły okres, warto polecić książkę Romulusa Hillsborougha pt. Shinsengumi. Ostatni wojownicy szoguna, wydaną przez Dom Wydawniczy BELLONA w roku 2005, w której ten okres, frakcje, grupy i historyczne postacie opisane są bardzo szczegółowo. Zapoznanie się z powyższą lekturą pozwoli rozpoznawać te z nich, które zostały zobrazowane w tymże filmie, takie jak Isami Kondo, czy Kamo Serizawa, ale przede wszystkim ułatwi zrozumienie motywów ich postępowania. Kilka spośród historycznych postaci tego okresu bardzo przypominało swą postawą naszego fikcyjnego bohatera, któremu nie brak było rzeczywistych pierwowzorów. Znajomość tej lektury może również się przydać w związku z planami wydania w Polsce filmu Yojiro TAKITY pt. Gdy dobyto ostatni miecz z roku 2003 (tyt.ang. When The Last Sword Is Drawn, tyt. jap. Mibu gishi den), który dotyczy tego samego okresu historii Japonii, tych samych frakcji, grup i ludzi oraz związanych z nimi wydarzeń.
W filmie Miecz zagłady (którego tytuł angielski, The Sword of Doom, powinien być raczej przełożony jako Miecz przeznaczenia) wątki melodramatyczne oraz związane z nimi przesłania moralne są znacznie lepiej rozwinięte niż wątki polityczne.
Fabuła koncentruje się na cynicznym i parającym się krwawą robotą roninie, który jest wcieleniem zła i okrucieństwa. W tę demoniczną postać wcielił się wybitny aktor Tatsuya Nakadai, tworząc chyba jedną z najwybitniejszych ról w swoim obszernym, bo liczacym ponad sto filmów repertuarze; widz polski zna tego aktora przede wszystkim z wyśmienitych ról w filmach Harakiri i Bunt. Postać jaką Nakadai zagrał w Mieczu zagłady mrozi krew w żyłach i często jest aż bolesna do oglądania – jego twarz, a właściwie to język jego całego ciała wyrażają cynizm i okrucieństwo; jedyne przebłyski uciechy w jego martwych oczach pojawiają się jedynie wtedy, gdy zabija. Niewiele wiemy o jego przeszłości poza tym, że pomimo jego wysokich umiejętności szermierczych został usunięty ze szkoły kendo/kenjutsu, prawdopodobnie na skutek mocno niewłaściwego postępowania. Naszego antybohatera poznajemy w momencie kiedy zabija bez powodu starego człowieka, a następnie gdy wykorzystuje seksualnie Ohamę (aktorka Michiko ARATAMA), żonę jednego ze swoich szermierczych konkurentów, po czym – pomimo złożonej obietnicy - zabija jej męża drewnianym mieczem bokken w trakcie zawodów szermierczych. Znikomym dla Ryunosuke usprawiedliwieniem może być fakt, że został do tego sprowokowany przez zazdrosnego i pragnącego pomścić hańbę zdrady małżeńskiej Bennojo, i raczej niewielkim odkupieniem winy zabójstwa może być fakt, że przygarnął jego wcześniej rozwiedzioną i wkrótce owdowiałą żonę oraz zapewnił utrzymanie ich dziecku. Dalsze życie Ryunosuke będzie już wypełnione ustawicznym zabijaniem, które stanie się właściwie jedyną treścią jego życia.
Pojawiają się w tym filmie także inne, melodramatyczne wątki, ściśle sprzężone z wydarzeniami, których złowieszczym współtwórcą bądź uczestnikiem był nasz socjopatyczny bohater. Składają się nań życiowe losy osieroconej Omatsu (aktorka Yoko NAITO), której to właśnie dziadka zabił Ryunosuke, i która została oddana przez swego przyszywanego wujka, złodziejaszka Shichibeia (aktor Ko NISHIMURA) pod opiekę bukieciarce, usiłującej sprzedać niewinność dziewczęcia miejscowemu lowelasowi, a kiedy się to nie udało - po prostu do burdelu. Dziewczę zakochuje się w międzyczasie młodym przystojnym Hyomie Utsukim (aktor Yuzo KAYAMA), który okazuje się być bratem człowieka zabitego podczas turnieju przez Ryunosuke i pragnącym go pomścić.
Dokonanie zemsty na Ryunosuke byłoby jednak dla Hyomy zbyt trudnym wyzwaniem. Jedyną osobą, która może go do tej walki odpowiednio przygotować (technicznie i psychicznie) jest nauczyciel kendo, Toranosuke Shimada (grany przez Toshiro MIFUNE). Sensei ów, będąc równie znakomitym co Ryunosuke mistrzem szermierki, stanowi absolutne przeciwieństwo charakterologiczne naszego głównego bohatera. W fantastycznej sekwencji, długiej i finezyjnie nakręconej w śnieżnej scenerii, poznajemy postawę psychiczną oraz umiejętności walki, jakie prezentuje ten pełen opanowania i dostojeństwa nauczyciel.
W międzyczasie Ryunosuke, wynajęty przez Serizawę Kamo, przywódcę grupy Shinchogumi, uczestniczy w kilku politycznych morderstwach, wykorzystując swój unikalny styl szermierki: mumio otonashi no kamae (postawa potulna, bez wyrazu). Niezwykle skuteczna, choć wyglądająca pozornie zwiotczale, pasywnie i bezwolnie - i przez to wprowadzająca w błąd przeciwników - oparta była o rewelacyjne wyczucie timingu (synchronizacji czasowej akcji i reakcji), pozwalając mu bez wysiłku eliminować oponentów. W końcu Ryunosuke zostaje wplątany w bratobójczy spisek, w którym ma odegrać rolę mordercy jednego z przywódców grupy zamachowców.
Finałowe sceny tego filmu są niezwykle ekspresyjną i niekończąca się sekwencją walk szermierczych; całe zło tkwiące w Ryunosuke dopada w końcu jego samego – w trakcie konfrontacji z pokrzywdzoną Omatsu nasz antybohater popada w obłęd i widzi na ścianach cienie wszystkich ofiar, które bezlitośnie pomordował. Bezskutecznie będzie rozcinać swym mieczem otaczające go parawany, aż do momentu kiedy te cieniste zjawy nie przerodzą się w rzeczywistych napastników. To, co później następuje, to jedna z najdłuższych i najlepiej nakręconych scen walki szermierczej, znakomita bitwa na miecze, która wydaje się nie mieć końca. Ryunosuke bezustannie i symbolicznie zabija niekończącą się liczbę przeciwników, tak jakby ta zacięta kontynuacja rzezi była w stanie kiedykolwiek uwolnić go od wroga wewnętrznego, ugasić jego własne pożądanie zabijania. Film kończy się stopklatką, która powinna uzmysłowić widzom, że droga obrana przez filmowego antybohatera nigdy nie dobiegnie końca, że nie sposób zabić wszystkich rzeczywistych czy urojonych przeciwników, natomiast zło i pasja tkwiące w naszym bohaterze wydają się być po prostu nieśmiertelne …
Parę zdań o samym filmie i jego twórcach.
Ekstremalna, choć mocno stylizowana przemoc obrazu Okamoto stanowi przejaw tego nurtu japońskiej twórczości filmowej, który była wyraźną inspiracją dla takich zachodnich twórców filmowych jak Sam Peckinpah, czy Sergio Leone. Film ten, zrealizowany w roku 1965 doskonale mieści się w trendzie antyheroicznych gatunków, jakie w tym czasie wypłynęły, zwłaszcza filmów gangsterskich oraz spaghetti westernów.
W swoim jednak gatunku, czyli tych japońskich filmów historycznych, dla których stosuje się nazwę chanbara, film ten nie był czymś szczególnie nowym - a jeśli nawet, to jedynie pod względem zagęszczenia ładunku zła emocjonalnego oraz zastosowania nowych środków ekspresji. Poprzedził go zresztą szereg innych, podobnych filmów, również takich, które powstały w oparciu o ten sam materiał źródłowy, czyli odcinkową powieść gazetową Kaizana NAKAZATO (1885-1944), która była publikowana przez ponad 30 lat (od roku 1913) pod tytułem Dai-bosatsu toge i już wcześniej doczekała się wielu inscenizacji, również filmowych. Film Miecz zagłady obejmuje zaledwie początkowy fragment tej powieści, której pełniejsze rozwinięcie można prześledzić w kilku trylogiach filmowych, autorstwa innych reżyserów, m.in Kunio Watanabe (1953), Tomu Uchidy (1957-59) lub Kenjiego Misumi i Kazuo Mori (1960-61).
Autor literackiego pierwowzoru ronina Ryunosuke, Kaizan Nakazato, który sam siebie uważał za ucznia literackiego Fiodora Dostojewskiego i Wiktora Hugo, pozostawał również pod wpływem idei chrześcijańskich i socjalistycznych. Konsekwentnie manifestował swą postawę pacyfistyczną począwszy od wojny rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905, a następnie podczas aktywności militarnej Japonii w latach 30tych i 40tych XX wieku. Powieść jego miała na celu pokazanie jak działa buddyjskie prawo karmiczne, głównie na przykładzie losów jej negatywnego bohatera, Ryunosuke Tsukue, jak również ukazanie w jak ogromnej mierze ścieżka zła, którą ten demoniczny bohater podążał, wytyczana była przez siły znajdujące się poza jego kontrolą. Stąd zresztą moja wcześniejsza sugestia, że film ten powinien raczej nosić polski tytuł "Miecz przeznaczenia".
Na zakończenie jeszcze parę uwag na temat niektórych artystycznych wartości tego filmu.
Epokę w jakiej film Miecz zagłady powstawał wyznaczały takie dzieła filmowe jak Tron we krwi (1957) Akiry Kurosawy czy Harakiri (1962) Masakiego Kobayashi. Większość obrazów samurajskich (a w owym czasie powstawało ich bardzo wiele) zdradzała tendencję do wyszukanej stylizacji walki, którą określa się jako szermierkę teatralną, dość mocno odbiegającą od szermierki rzeczywistej, bojowej. Na tym tle Miecz zagłady Kihachiego Okamoto w swoich licznych scenach walki: w pojedynku turniejowym Ryunosuke z Bunnojo, w sparringu podczas wizyty w szkole kendo Shimady, w bitwie stoczonej w śnieżnej scenerii, kiedy to Shimada dokonał pogromu grupy niedoszłych zamachowców, a zwłaszcza w apokaliptycznej walce finałowej - prezentuje swój nieco odmienny sposób przedstawienia scen szermierczych: dominuje w nich technika i precyzja cięć, ciągła zmiana perspektywy oraz świetna praca kamerzysty (Hiroshi MURAI).
Nie jest to jedyny film Kihachiego Okamoto o tematyce samurajskiej. Był on również twórcą innych filmów historycznych z podgatunku chanbara, takich jak: Warring Clans (1963), Samurai Assassin (1965), Kill! (1968), Red Lion (1969), Zatoichi Meets Yojinbo (1970), Jazz Daimyo (1986), czy wreszcie Vengeance For Sale (2001), które ten wybitny reżyser często dodatkowo ubarwiał swoistym satyrycznym humorem. Oczywiście nie był to jedyny gatunek filmowy w obszernej filmografii tego reżysera, którą można prześledzić choćby tutaj.
Autorem scenariusza do tego filmu był Shigenobu HASHIMOTO, legendarny współtwórca m.in. takich arcydzieł filmowych jak Rashomon (1950), Tron we krwi (1957), Ukryta forteca (1958) Akiry KUROSAWY, Harakiri (1962) i Bunt (1967) Masakiego KOBAYASHI, czy Samurajskie chorągwie (1969) Hiroshiego INAGAKI.
Twórcą świetnej muzyki do Miecza zagłady był artysta równie legendarny, Masaru SATO, który zilustrował swą muzyką ponad 200 japońskich filmów, wśród nich wiele nawet z tych nielicznych, które dotychczas zaprezentowano polskim fanom kina japońskiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































